Dziennik Gazeta Prawana logo

Nieuleczalnie chory chłopiec: Piszcie do mnie

20 maja 2008, 02:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
8-letni Mateusz Lang
8-letni Mateusz Lang/Inne
Ośmioletni Mateusz Lang ma dwa wielkie marzenia. Pierwsze, by wreszcie przestały go boleć nóżki. Ale chłopiec wie, że to nie jest możliwe, bo lekarstwa nie uśmierzają jego bólu. Jednak drugie marzenie małego Mateusza jest realne, do tego może je spełnić każdy z nas - uważa "Fakt". Chłopiec uwielbia dostawać kartki pocztowe.

"Dzięki nim czuję, że mam tylu porzyjaciół w Polsce i za granicą" - tłumaczy Mateusz. Dostał już 8 tysięcy pocztówek. Dzięki każdej z nich nieuleczalnie chore dziecko choć na chwilę zapomina o bólu.

Ośmiolatek ze Szczecina cierpi na wrodzoną wadę genetyczną. Choruje na SRS - Zespół Silvera-Russella. W jego małym ciele niewiele jest organów, które działają prawidłowo. Opiekuje się nim endokrynolog, gastrolog, alergolog, urolog, kardiolog, ortopeda, neurolog, genetyk... - wymienia "Fakt".

Chłopiec przyszedł na świat po długim i ciężkim porodzie. Potem było już tylko gorzej. W jego krótkim życiorysie najwięcej miejsca zajęłyby pobyty w szpitalu. Z problemami borykają się też jego rodzice, którzy ze skromnej pensji próbują opłacić dziecku rehabilitację - opisuje "Fakt".

Każdy, kto spotkał Mateusza, przyznaje, że chłopiec jest bardzo dzielny i nie traci pogody ducha. Jednak czasem jest mu smutno, że musi siedzieć w domu, podczas gdy jego rówiesnicy grają w piłkę, jeżdżą na rowerze lub ganiają się pod blokiem. On nie może bawić się z innymi. Dla niego przejście kilku kroków okupione jest potwornym bólem. Dlatego często porusza się na wózku. "Taki duży, a jeszcze na wózku jeździsz" - zwrócił mu kiedyś uwagę ktoś w autobusie. "Może się zamienimy?" - rezolutnie zapytał Mateusz.

Przygoda z kartkami pocztowymi zaczęła się w 8. urodziny chłopca, czyli 27 marca. Informacje o życzeniu Mateusza zamieściła na stronie internetowej fundacja Mam Marzenie. Od tej pory do jego domu przyszło ich już 8 tysięcy. Najbardziej egzotyczne były te z Japonii. Najwięcej oczywiście z Polski i od rodaków z Anglii i Irlandii - czytamy "Fakt".

"Codziennie pożyczam rower od sąsiadki, jadę na pocztę i odbieram cały worek pocztówek" - tłumaczy Anna Lang. Pani Anna i jej syn doskonale pamiętają pierwszą kartkę, która przyszła do Mateusza. "Moment, w którym mój synek ją przeczytał, był magiczny. Twarz mu pojaśniała, tak jakby na chwilę ozdrowiał" - mówi pani Anna.

"Dostawanie pocztówek sprawia mu tak wielką radość, bo kiedy je czyta, zapomina, że jest chory" - dodaje. "No i wiem, że nie jestem sam. Bo na całym świecie mam przyjaciół, którzy trzymają za mnie kciuki" - przyznaje chłopiec.

Każdy z nas może uszczęśliwić Mateusza, wysyłając mu kartkę na adres:

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj