Jeden Palestyńczyk zginął, a trzech zostało rannych po ataku izraelskich śmigłowców okolic obozu uchodźców w północnej części Strefy Gazy. Izrael zaatakował mimo zawieszenia broni, które zawarto pod koniec zeszłego roku. Palestyńczycy alarmują także, że do Strefy Gazy wjechały czołgi.
Ale Izrael zaprzecza tym doniesieniom i przyznaje się jedynie do ataku lotniczego. "Śmigłowce otworzyły ogień ponieważ zarejestrowano podejrzany ruch w okolicy muru granicznego" - poinformował rzecznik armii izraelskiej. Jego zdaniem, byli to bojownicy terrorystycznej organizacji Dżihad, którzy szykowali się do przejścia na stronę izraelską.
Wskutek ataku śmigłowców doszło do wymiany ognia z Palestyńczykami, którzy twierdzą, że ostrzeliwali również czołgi armii izraelskiej. "To było najpoważniejsze starcie odkąd zawarto zawieszenie broni" - mówią Palestyńczycy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|