Załoga argentyńskiego lodołamacza z powodzeniem walczyła dotąd z najgrubszym lodem, ale z ogniem nie dała sobie rady. "Almirante Irizar" przegrał swoją walkę zaledwie po dwóch godzinach. Szalejącego pożaru nie dało się opanować. Cała załoga i pasażerowie musieli uciekać z pokładu.
Ogień nagle pojawił się na pokładzie, gdy okręt przepływał wzdłuż wybrzeża Patagonii. Co było przyczyną pożaru, nie wiadomo. Ale ogień bardzo szybko opanował całą jednostkę. Kiedy rozpaczliwe próby gaszenia nic nie dały, komandor Guillermo Tarapow kazał wszystkim uciekać.
Niemal 300 rozbitków błąkało sie po morzu na 24 szalupach ratunkowych. Po kilku godzinach wyłowiły ich załogi zbiornikowca i statku rybackiego.
Okręt "Almirante Irizar" zbudowano w 1978 r. w Finlandii. Należał do argentyńskiej marynarki wojennej, która wykorzystywała go także jako transportowiec. Przewoził żołnierzy i naukowców.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|