Dwóch Rosjan ze Sterlitamaku (Baszkiria) pokłóciło się przy wódce o to, kto ma lepszą pracę. Jeden z nich swego kolegę udusił, jego ciało poćwiartował, a szczątki rozrzucił na cmentarzu.
"On miał wszystko. Był głównym księgowym, a ja tylko kucharzem. To nie fair" - wyjaśniał milicjantom morderca. Dlatego, gdy pił razem ze swym przyjacielem, a ten opowiadał mu o swej pracy, to się wściekł. I zadusił kompana od kieliszka.
Nie wiedział jak ukryć ciało, ale w kuchni miał swe tasaki. Poćwiartował zatem księgowego, a by pozbyć się zwłok, porozrzucał je po cmentarzu. Znaleźli je ludzie, którzy przyszli na groby swych bliskich i wezwali milicjantów.
Śledztwo trwało krótko. Po kilku godzinach funkcjonariusze wpadli do mieszkania podejrzanego.
Morderca najpewniej dostanie dożywocie w łagrze.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|