"On miał wszystko. Był głównym księgowym, a ja tylko kucharzem. To nie fair" - wyjaśniał milicjantom morderca. Dlatego, gdy pił razem ze swym przyjacielem, a ten opowiadał mu o swej pracy, to się wściekł. I zadusił kompana od kieliszka.
Nie wiedział jak ukryć ciało, ale w kuchni miał swe tasaki. Poćwiartował zatem księgowego, a by pozbyć się zwłok, porozrzucał je po cmentarzu. Znaleźli je ludzie, którzy przyszli na groby swych bliskich i wezwali milicjantów.
Śledztwo trwało krótko. Po kilku godzinach funkcjonariusze wpadli do mieszkania podejrzanego.
Morderca najpewniej dostanie dożywocie w łagrze.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
