Dziennik Gazeta Prawana logo

Białorusini bronią swoich anten satelitarnych

13 października 2007, 15:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Mówią, że chodzi o ochronę architektury przed brzydotą. Ale tak naprawdę przyczyną tej akcji jest walka z wolnymi mediami, by nie trafiały do nas prawdziwe informacje" - mówią DZIENNIKOWI Białorusini. Urzędnicy prezydenta Łukaszenki każą zdejmować anteny satelitarne, żeby nie można było odbierać programów z zagranicy.

Siarhiej, Lida: Zadzwonili do mnie parę tygodni temu i kazali odebrać pisemny nakaz zdjęcia talerza. Poszedłem do administracji osiedla, żeby spytać, na jakiej podstawie mam to niby zrobić. Nie potrafili wytłumaczyć.

Powoływali się na jakieś przepisy jeszcze z czasów ZSRR. Mówili, że niby mam mieć zgodę od wydziału architektury, ale tam nikt nie słyszał o podobnych pozwoleniach. Wiem, że takie same nakazy dostali też inni mieszkańcy Lidy.

Niektórzy się podporządkowali. Chodzę po mieście i widzę, że w niektórych miejscach, gdzie niedawno były talerze, teraz ich nie ma. Ja się trzymam. Na razie wszystko się uspokoiło, ale myślę, że nie na długo. Władze wyczekują na reakcje ludzi: jeśli większość się podporządkuje, to innych będą naciskać. Jeśli nie, będą musiały wymyśleć coś innego.

Siarhiej, emeryt, 65 lat, Mińsk: Oglądam głównie telewizję satelitarną. Mam po dziurki w nosie kłamstw, którymi karmi nas państwowa telewizja. Jej się po prostu nie da oglądać, jeżeli nie chcesz się nabawić nerwicy. Telewizja satelitarna to znakomita odtrutka. Jestem niezależny, nikt nie kontroluje, co robię i nikt nie narzuca mi swojego zdania. Słyszałem o kampanii przeciwko talerzom, ale na razie nikt do mnie nie przyszedł. Jak przyjdą, to poślę ich do diabła. Antena satelitarna to moja własność i nie pozwolę byle komu dyktować mi, co mam z nią robić. Co do akcji urzędników, to myślę, że państwo po prostu broni prawa do okłamywania obywateli.

Kasia, inżynier, 26 lat, Mińsk: Kupiliśmy kilka lat temu odbiornik satelitarny, żeby oglądać francuską telewizję. Mój tata i ja znamy francuski, i chcemy mieć kontakt z językiem. W pakietach operatorów sieci kablowych na Białorusi nie ma nic po francusku, więc dla nas to była jedyna możliwość.

Byłoby skandaliczne, gdyby teraz ktoś za mnie zadecydował, że nie mam prawa oglądać tej czy innej telewizji. Na razie nikt nam nie kazał zdjąć talerza, ale domyślam się, że nie będziemy długo czekać, aż do nas również przyjdą. Oczywiście nie mamy zamiaru podporządkowywać się takim nakazom. Jeśli sobie życzą, mogą spróbować zdjąć nasz talerz siłą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj