300 milionów wydano na pensje obecnych deputowanych i emerytury byłych. Prawie drugie tyle pochłonęły zarobki pracowników izby. Dlatego coraz głośniej mówi się o potrzebie
oszczędności.
Od słów Włosi przeszli do czynów i ograniczanie wydatków rozpoczęli od... stołówki, choć akurat jej utrzymanie kosztowało zaledwie pięć milionów. Kucharz przekwalifikuje się więc na
operatora centrali telefonicznej, a kelnerzy wezmą się do sprzątania. Obiady dla deputowanych będzie przygotowywać firma z zewnątrz i w ten sposób w kasie izby pozostaną ponad trzy
miliony.
Już jednak wiadomo, że nie zmieni się cena posiłku, jaką płacą deputowani - wynosi ona około 8-9 euro. Nie zmieni się również jego faktyczny koszt: 90 euro. Różnicę nadal dopłacać
będzie parlament. Na wiadomość o tym jedna z pobliskich luksusowych restauracji ogłosiła, że jest w stanie nakarmić deputowanych za 45 euro.
Miliard euro wydali Włosi w ubiegłym roku na utrzymanie izby deputowanych. To trzy razy więcej niż Fiat wydał na zaprojektowanie i przygotowanie produkcji nowej "pięćsetki" i
aż cztery razy więcej niż budżet Stolicy Apostolskiej
We włoskim parlamencie trwają prace nad ustawą, która zmniejszy wydatki. Bo Włosi mają dosyć płacenia gigantycznych pieniędzy na parlamentarzystów. A, dzięki nowemu prawu uda się zaoszczędzić pół miliarda euro rocznie. O ile parlamentarzyści zgodzą się zrezygnować ze swych pieniędzy.