Załoga balonu, który lecąc po kanadyjskim niebie stanął w płomieniach, w panice wyskakiwała z kosza. Z wysoka, bo pojazd leciał siedem metrów nad ziemią. Dwie osoby zginęły, jedenaście jest rannych.
Chwilę po starcie w ogniu stanął kosz balonu. Na szczęście płomienie nie dostały się do czaszy wypełnionej gorącym powietrzem. Przerażeni pasażerowie od razu zaczęli wyskakiwać. A balon, gdy zeszło z niego powietrze, uderzył w park wypełniony przyczepami mieszkalnymi.
Jedenaście osób jest ciężko rannych, jedna lżej. Dwie osoby, matka z córką, zginęły. Specjalna komisja sprawdza, czy pożar to błąd pilota, czy też nieszczęśliwy wypadek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|