Roman Polański zdradził, że jego syn Elvis złamał elektroniczną bransoletkę, którą szwajcarskie władze kazały mu nosić w czasie aresztu domowego. Zapewnił, że mógł z łatwością uciec. "Gdybym o tym myślał, zrobiłbym to, ponieważ było to wyjątkowo łatwe. Elektroniczna bransoletka (...) nie mogła temu przeszkodzić, tak blisko granicy francuskiej. Wszyscy wiedzieli, że tego nigdy nie uczynię" - wyznał.

Reklama

Roman Polański zapewnił też, że "wciąż darzy Szwajcarię wielką przyjaźnią", mimo aresztowania go na żądanie USA 26 września zeszłego roku w Zurychu. "Darzę wielką przyjaźnią Szwajcarię i przede wszystkim mieszkańców (...) Gstaad, ponieważ mnie popierali" - powiedział reżyser w wywiadzie nadanym wieczorem przez szwajcarską telewizję publiczną TSR1.

Reżyser podziękował również swojej żonie Emmanuelle Seigner i dzieciom, "bez których nigdy nie zdołałbym zachować godności i wytrwać i tym wszystkim, którzy mieli odwagę stanąć w mojej obronie mimo sporów".

Roman Polański obiecał, że wróci do Gstaad, do swojej willi, gdzie spędził ponad siedem miesięcy w areszcie domowym. "Nie wiem, co będę dalej robił. Na razie jestem szczęśliwy, że jestem wolny i mogę poświęcić się rzeczom, których mi odmawiano" - powiedział.

W poniedziałek władze Szwajcarii zdecydowały, że nie wydadzą Polańskiego USA, które domagały się jego ekstradycji w związku ze sprawą sprzed ponad 30 lat, dotyczącą seksu z nieletnią. Tego samego dnia reżyser został zwolniony z aresztu domowego, w którym przebywał od grudnia.