Dziennik Gazeta Prawana logo

WikiLeaks kpi ze wszystkich. Ma już trzy nowe adresy

4 grudnia 2010, 09:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Szwajcar Denis Simonet, szef "Partii Piratów"
Szwajcar Denis Simonet, szef "Partii Piratów"/PAP/EPA
Demaskatorski portal WikiLeaks ma trzy nowe adresy: w Holandii, Niemczech i Finlandii - dowiedziała się z portalu społecznościowego Twitter agencja AFP. Nowe adresy (wikileaks.nl; wikileaks.de; wikileaks.fi) pojawiły się w piątek, w dniu, w którym portal był niedostępny przez kilka godzin, kiedy działał na domenie szwajcarskiej (wikileaks.ch). Na domenie tej ponownie pojawił się po południu.

Właścicielem szwajcarskiej domeny jest powstała dwa lata temu "partia szwajcarskich piratów", broniąca legalizacji wymiany plików w internecie oraz ochrony prywatności internautów.

"Rozpętała się teraz ta pierwsza poważna wojna informatyczna. Polem walki jest Wikileaks. A wy jesteście wojskiem" - napisał na Twitterze John Perry Barlow, który jest współzałożycielem organizacji zwolenników wolności słowa w internecie Electronic Frontier Foundation. Jego wiadomość została przekazana dalej przez Wikileaks do ponad 300 tysięcy ludzi opowiadających się za istnieniem portalu.

Utrata miejsca na serwerach EveryDNS jest pomniejszym kłopotem, ponieważ portal może skakać z jednej domeny do drugiej - powiedział Fraser Howard z zajmującej się bezpieczeństwem internetowym firmy Sophos. "Analogia z polowaniem na mole jest tu całkiem dobra" - dodał.

Przenosiny do Szwajcarii w nocy z czwartku na piątek, o czym obszernie informowano m.in. na Twitterze, były wymuszone tym, że firma EveryDNS.net, zarządzająca poprzednią domeną portalu, wycofała się ze świadczenia jej usług. Przez jakiś czasu Wikileaks działał jedynie pod numerem IP. "Wolne słowo jest pod numerem 213.251.145.96" - napisali przedstawiciele tego portalu na Twitterze.

Wikileaks od czwartku częściowo był obsługiwany przez serwer francuskiej firmy OVH, ale rząd Francji poinformował, że bada, w jaki sposób może zakazać "goszczenia" portalu na serwerach we Francji.

Założyciel Wikileaks Julian Assange oświadczył w piątek na czacie z czytelnikami brytyjskiego "Guardiana", że jemu i jego współpracownikom grożono śmiercią po publikacji poufnych depesz dyplomacji amerykańskiej. Zaznaczył, że jeśli coś stanie się jemu lub jego kolegom, kluczowe dokumenty poufnej korespondencji dyplomacji amerykańskiej, które jeszcze nie zostały opublikowane, trafią do opinii publicznej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj