Dziennik Gazeta Prawana logo

Łukaszenka zagadkowo o Polsce: To, co dla nas zrobiła...

20 grudnia 2010, 21:50
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka nazwał w poniedziałek niedzielną demonstrację opozycji "bandytyzmem" i dodał, że zatrzymano po niej 639 osób. Skrytykował ocenę wyborów prezydenckich przez OBWE, ale uznał, że stanowi ona "krok naprzód". Dość zagadkowo wypowiedział się także na temat Polski.

Prezydent Białorusi mówił też na konferencji prasowej m.in. o stosunkach z Polską.

"Polska zrozumiała, co to takiego Białoruś i po co Białoruś jest potrzebna Polsce. Jestem przekonany, że jeśli Polska będzie prowadzić tę politykę, którą prowadziła przez poprzednie miesiące, to czeka nas świetlana przyszłość" - oświadczył. Polsce Radio cytuje jeszcze jedną wypowiedź białoruskiego prezydenta: "To, co ostatnio Polska zrobiła dla Białorusi, warte jest każdych pieniędzy". Dodał, że "jakkolwiek bądź opozycyjni kandydaci próbowaliby zderzyć nas głowami, to i tak im się to nie uda".

"To, co usiłowano zrobić wczoraj w Mińsku, to nie demokracja, to bandytyzm" - powiedział Łukaszenka dzień po wyborach prezydenckich, po których w stolicy Białorusi odbyła się demonstracja rozbita przez milicję.

"Musieliśmy obronić nasz kraj i jego przyszłość" - powiedział. Zaznaczył, że "milicja zareagowała bardzo delikatnie". Oświadczył: "Jeszcze nie wszystko pokazaliśmy. W najbliższym czasie nie tylko pokażemy, ale i napiszemy, to znaczy - po prostu opublikujemy pewne dokumenty". Jak wyjaśnił, zostanie to zrobione "po to, żeby naród białoruski w końcu zobaczył (...) tę tak zwaną opozycję, alternatywnych kandydatów".

Prezydent oskarżył opozycję, że przygotowywała prowokacje w lokalach wyborczych, że próbowała przekupić jednego z przewodniczących komisji, a "niejednokrotnie" groziła szefom i członkom tych komisji. Oświadczył, że opozycja "odpracowywała granty" wydzielone na opłacenie "tak zwanej niezależnej obserwacji i fałszywych sondaży".

"Zorganizowany charakter, masowość i różnorodność prowokacji świadczą o wyraźnej organizacji ze strony sztabów poszczególnych - już teraz byłych - kandydatów na prezydenta" - mówił Łukaszenka. "Cel był oczywisty - grupie bojowników i ich inspiratorów potrzebny był powód, by w oczach społeczności międzynarodowej i mediów usprawiedliwić zawczasu przygotowany plan pogromów" - dodał.

Zapytany przez dziennikarza Europejskiego Radia dla Białorusi o to, gdzie jest pobity w niedzielę przez nieznanych sprawców kandydat opozycji Uładzimir Niaklajeu, Łukaszenka odpowiedział: "Ekskandydat na prezydenta? Proszę bardzo, chcecie porozmawiać z nim? - w areszcie śledczym. Czy sądzicie, że gdzieś go ukradliśmy i wywieźliśmy? Nie, takich prezentów więcej nie będzie. Winny - odpowiadaj!".

Prezydent wyjaśnił, że w niedzielę zostało zatrzymanych 639 osób. Zapowiedział, że ci z organizatorów, którzy jeszcze są na wolności, zostaną "obowiązkowo" znalezieni.

Łukaszenka skrytykował wnioski misji obserwacyjnej OBWE, która oceniła w poniedziałek, że Białorusi "bardzo daleko do wolnych wyborów". "Nie wiem, czego jeszcze nie zrobiliśmy na Białorusi, by wybory odpowiadały normom międzynarodowym" - oświadczył. Dodał jednak, że jest to krok naprzód w porównaniu z poprzednimi latami.

"Dzisiejsze oświadczenie OBWE jest całkiem postępowe w porównaniu z tym, co było. Absolutnie, z mojego punktu widzenia (...) nie odpowiada temu, co było na tych wyborach, jednak to krok do przodu w porównaniu z tym, co było. Tego w przededniu wyborów trudno było oczekiwać. Tak więc jest postęp i to oświadczenie nie cofa nas do jakiegoś okresu początkowego" - mówił Łukaszenka.

"Między innymi na tym możemy budować nasze stosunki z Unią Europejską. Ale znowu - nie będziemy pełzać, nie będziemy nikogo namawiać i prosić. (...) Jesteśmy gotowi być partnerami na pełnych prawach" - oznajmił.

Odpowiadając na pytania opozycyjnej gazety "Narodnaja Wola" o zarzuty jego oponentów, którzy podważają jego prawo do startu w wyborach po raz czwarty, zapowiedział: "Bardzo pryncypialnie - już od jutra - i bardzo demokratycznie będziemy podchodzić do wszystkich waszych oświadczeń i publikacji. Dość już kpin z władzy i narodu. Za każde napisane słowo będziecie odpowiadać - zgodnie z prawem".

"To dotyczy nie tylko was" - dodał. Nawiązał do reformy na Białorusi regulacji dotyczących internetu i zaznaczył, że specjalnie nie przeprowadzono jej przed wyborami. "Daliśmy wam pełną wolność, ale za tę wolność będziecie odpowiadać. Za wszystko to, co będzie tam napisane, wrzucane, będziecie odpowiadać" - zapowiedział. Podkreślił, że dotyczy to też tych mediów, których pracodawcy to organizacje zagraniczne. "Będziemy wysuwać pretensje do tych państw, gdzie znajdują się te redakcje" - oświadczył.

Mówiąc o niedzielnych wyborach Łukaszenka ocenił: "Wraz z milionami współobywateli godnie zdaliśmy egzamin wobec historii, ojczyzny i przyszłości naszych dzieci (...). Zrobiliśmy wszystko, co niezbędne, by kampania wyborcza odbyła się uczciwie i ze ścisłym poszanowaniem ustawodawstwa naszego kraju".

"Wczoraj wszystkie wojny w naszym kraju się zakończyły. Więcej żadnych prób doprowadzenia do destabilizacji sytuacji w kraju nie będzie" - oświadczył prezydent.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media/PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj