Dziennik Gazeta Prawana logo

Zagraniczni żołnierze w Bahrajnie. "To wojna i okupacja"

14 marca 2011, 13:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pierwszy kontyngent obcych mocarstw wylądował w Bahrajnie. Tysiąc elitarnych, świetnie wyszkolonych żołnierzy ma chronić banki i instalacje naftowe. To, według opozycji oznacza wojnę i okupację.

Ponad tysiąc saudyjskich żołnierzy należących do sił Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) przybyło do Bahrajnu w związku z zamieszkami w tym kraju - poinformował w poniedziałek anonimowy przedstawiciel władz Arabii Saudyjskiej. Saudyjskie "siły przybyły do Bahrajnu w niedzielę wieczorem" - oświadczył przedstawiciel władz w Rijadzie, nie podając więcej szczegółów.

Tymczasem opozycja w Bahrajnie oświadczyła, że jakakolwiek interwencja sił państw Zatoki Perskiej jest deklaracją wojny i okupacji - pisze agencja Reutera. W niedzielę były bahrajński minister ds. informacji i doradca w sądzie królewskim Nabil al-Hamar poinformował na portalu społecznościowym Twitter, że władze zwróciły się o pomoc do sąsiednich krajów Zatoki Perskiej po tym jak protestujący odparli atak policji i zablokowali drogi w stolicy kraju Manamie.

GCC to ekonomiczny i polityczny blok sześciu państw tego regionu; w jej skład wchodzą: Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Kuwejt, Katar, Oman i Bahrajn. Według "Gulf Daily News", anglojęzycznego dziennika związanego z bahrajńskim rządem, siły GCC będą chroniły "strategiczne obiekty takie jak ropociągi, sieci energetyczne, wodociągi oraz (...) banki". Saudyjscy żołnierze wchodzą w skład utworzonych w 1984 roku wspólnych sił GCC, zwanych "tarczą półwyspu".

W niedzielę bahrajńska policja użyła gazu łzawiącego, gumowych kul i armatek wodnych by zmusić uczestników antyrządowych protestów do opuszczenia obozowiska w centrum Manamy oraz do odblokowania arterii prowadzącej do dzielnicy finansowej. Siły bezpieczeństwa otoczyły obozowisko na stołecznym Placu Perłowym, przez kilka godzin usiłując rozpędzić demonstrantów. Pomimo użycia gazu łzawiącego i gumowych kul, policji nie udało się rozproszyć tłumu.

Jak informuje agencja Reutera barykady, które młodzi demonstranci wznieśli w poprzek autostrady prowadzącej do dzielnicy finansowej, wciąż znajdowały się tam w poniedziałek. Z kolei z drugiej strony tej samej arterii komunikacyjnej policja ustawiła blokadę mającą zapobiec ruchowi samochodów z lotniska w kierunku manamskiego city. Jak pisze agencja AFP, w poniedziałek w Manamie opustoszały ulice, nieczynne były szkoły, a w samej dzielnicy finansowej widać było wzmocnione siły bezpieczeństwa.

Antyrządowe protesty w Bahrajnie rozpoczęły się 14 lutego. Opozycja domaga się przekształcenia kraju w rzeczywistą monarchię konstytucyjną, zapewniającą obywatelom większy wpływ na rządzenie. Opozycja chce też, by rodzina królewska zrezygnowała z uprawnień do stanowienia prawa i obsadzania wszelkich stanowisk politycznych, a także zajęła się kwestią dyskryminacji szyitów, stanowiących ok. 70 proc. ludności, przez rządzącą mniejszość sunnicką.

Maleńki Bahrajn ma strategiczne znaczenie dla Stanów Zjednoczonych, gdyż stacjonuje tam V Flota USA odpowiedzialna za bezpieczeństwo w newralgicznym rejonie Zatoki Perskiej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj