"Wysłałem apelację z poczty w Belgradzie" - powiedział obrońca Mladicia w rozmowie telefonicznej z agencją AFP. "Bez wątpienia sąd rozpatrzy apelację w dniu jutrzejszym (we wtorek), ponieważ korespondencja nie dotrze wcześniej niż jutro" - dodał.

Reklama

Odwołanie rozpatrywać będzie trzech sędziów, którzy mają maksymalnie trzy dni na wydanie werdyktu.

Jeśli apelacja zostanie odrzucona, serbskie ministerstwo sprawiedliwości wyda nakaz przekazania generała do oenzetowskiego trybunału ds. zbrodni wojennych w dawnej Jugosławii.

Szljić zapowiedział, że znajdzie się wśród prawników broniących Mladicia w Hadze. "Jadę razem z Mladiciem do Hagi. O innych adwokatach dopiero się rozmawia, ale jest pewne, że będą to adwokaci, którzy już bronili innych oskarżonych w trybunale haskim" - cytuje jego słowa belgradzkie radio B92.

Po przybyciu do Holandii Mladić zostanie umieszczony w centrum zatrzymań trybunału, które znajduje się w więzieniu w Hadze. Zostanie doprowadzony do sądu na rozprawę wstępną, gdzie ma złożyć oświadczenie, czy przyznaje się do winy.

Przed południem adwokat Mladicia powiedział, jego klient jest tak chory, iż nie dożyje początku swojego procesu. Szaljić poprosił o zwołanie niezależnego konsylium lekarskiego, głównie kardiologa, neurologa i psychiatry, które zbadałoby 69-letniego generała. W czasie blisko 16 lat życia w ukrycia Mladić przeszedł dwa udary i zawał.



Zastępca prokuratora ds. zbrodni wojennych Bruno Vekarić potępił stosowaną przez obronę Mladicia "strategię przewlekania" sprawy. "Problemy zdrowotne, które (Mladić) ma, nie są niczym niezwykłym u ludzi w jego wieku, a nie dbał o zdrowie, gdy ukrywał się" - podkreślił Vekarić.

Byłego dowódcę sił Serbów bośniackich, poszukiwanego za zbrodnie wojenne w czasie konfliktu w Bośni i Hercegowinie (1992-1995), zatrzymano w czwartek w Serbii. Jest oskarżony m.in. o masakrę ok. 8 tysięcy Muzułmanów w lipcu 1995 roku w Srebrenicy.

Reklama