Dziennik Gazeta Prawana logo

MSZ zniszczyło dowód ofiary katastrofy? Resort nabrał wody w usta

14 października 2011, 14:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wrak samolotu Tu-154
Wrak samolotu Tu-154/MAK
Czy dowód jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej został zniszczony w resorcie?  Rzecznik MSZ ani myśli zdradzić prawdę. Zapowiedział tylko, że zdradzi szczegóły sprawy dopiero po zakończeniu śledztwa.

Z dotychczasowych ustaleń warszawskiej prokuratury okręgowej, prowadzącej śledztwo w sprawie zniszczenia dowodu osobistego należącego do wiceministra kultury Tomasza Merty, który zginął w katastrofie smoleńskiej, wynika, że mogło do tego dojść już w Polsce, w MSZ.

"Po katastrofie smoleńskiej MSZ i jego pracownicy współpracowali w wielu kwestiach z różnymi instytucjami państwowymi spełniając prośby, udzielając informacji zbierając dane" - podkreślił w oświadczeniu przekazanym PAP rzecznik MSZ Marcin Bosacki. "Przy śledztwach MSZ współpracowało z dwiema prokuraturami. MSZ nie będzie udzielało informacji w sprawie śledztw, które się toczą. Dziwi nas, że prokuratura takich informacji przed zakończeniem śledztw udziela" - oświadczył Bosacki.

Według nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł zbliżonych do sprawy, pracownik MSZ miał m.in. powiedzieć, że dowód znajdował się w worku, który zamierzano zutylizować. "Nie zdawano sobie sprawy, że w środku mogą być dokumenty osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej" - powiedział informator PAP.

Z kolei według źródeł PAP zbliżonych do resortu spraw zagranicznych, to że doszło do próby utylizacji zawartości worka wynikało z przyczyn sanitarnych. "Pracownik kierował się względami sanitarnymi" - podkreśla źródło PAP. Według tego źródła, proces utylizacji został przerwany po reakcji innego pracownika, który zwrócił uwagę na fakt, że w worku mogą znajdować się dokumenty.

Jak poinformował w piątek PAP Dariusz Ślepokura z warszawskiej prokuratury okręgowej, wskazują na to zeznania jednego ze świadków, pracownika MSZ. "Według niego dowód został zniszczony przypadkowo. W tej chwili weryfikujemy te informacje. Śledztwo trwa" - zaznaczył prokurator. Jako pierwsze informacje o tym, że dokument mógł zostać zniszczony w MSZ podało radio RMF FM.

Sprawą zajmowała się początkowo wojskowa prokuratura okręgowa, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej. Wszczęła ona postępowanie dotyczące zniszczenia dowodu osobistego, a następnie przekazała materiały prokuraturze okręgowej.

Sprawę zniszczenia dowodu osobistego Tomasza Merty opisał "Nasz Dziennik". Według gazety dowód osobisty wydany rodzinie po katastrofie smoleńskiej ma wyraźne ślady nadpalenia. "Z dokumentacji rosyjskiej, która trafiła do polskiej prokuratury w ostatniej partii materiałów nadesłanych z Rosji wynika jednak, że ten sam dokument został zachowany w stanie idealnym" - pisał "ND".

Tomasz Merta był historykiem myśli politycznej, publicystą, ekspertem od spraw edukacji; od 2005 roku pełnił funkcję wiceministra kultury oraz generalnego konserwatora zabytków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj