Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent Syrii zapewnia: To nie władze mordują ludzi

7 grudnia 2011, 15:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydent Syrii chce uspokoić Zachód. Jego zdaniem to nie władze mordują ludzi, a ofiarami są głównie zwolennicy rządu. Do tego zapewnił, że brutalne próby walki z demonstrantami, spowodowane są przez "błędy na dole".

Prezydent Syrii Baszir el-Asad zaprzeczył, by tłumienie antyrządowych protestów w tym kraju odbywało się na rozkaz władz i zapewnił, że większość ofiar walk w Syrii to jego zwolennicy oraz żołnierze. "Nie zabijamy naszych ludzi" - oznajmił w wywiadzie dla ABC. O wywiadzie poinformowała w środę agencja Reutera. "Żaden rząd na świecie nie zabija swoich ludzi, chyba, że kieruje nim szaleniec. Większość tych, którzy zginęli, to zwolennicy rządu, a nie przeciwnicy" - oznajmił Asad. Według niego 1100 żołnierzy i policjantów zginęło w protestach.

Asad oświadczył, że "nie było rozkazu, by zabijać albo być brutalnym" wobec protestujących i zapewnił, że takie wypadki były winą jednostek, nie instytucji. Ocenił jako dwie różne sprawy "politykę tłumienia protestów" oraz "błędy popełnione przez niektórych przedstawicieli władz". "Nigdy nie mówiliśmy, że jesteśmy krajem demokratycznym. Robimy postępy w reformach (...); to, by stać się w pełni rozwiniętą demokracją, wymaga dużo czasu, dużo dojrzałości - tłumaczył syryjski prezydent.

Zapewnił, że zaostrzanie sankcji wobec Syrii będzie miało niewielki efekt. "Żyliśmy z sankcjami przez ostatnie 30 lat. Nie jesteśmy izolowani. Ludzie przemieszczają się, mamy handel, mamy wszystko" - oświadczył. Sankcje na Damaszek nałożyły do tej pory: Unia Europejska, USA i Turcja. Liga Państw Arabskich grozi mu sankcjami w razie nieprzyjęcia jej warunków wysłania obserwatorów do Syrii.

Zainspirowane arabską wiosną prodemokratyczne i antyprezydenckie demonstracje przeciwko 40-letnim rządom rodziny Asada trwają od marca. Według szacunków ONZ co najmniej 4 tys. osób zginęło podczas tłumienia protestów.

Po stronie przeciwników syryjskich władz stanęła Wolna Armia Syryjska (WAS), którą tworzą zbuntowani żołnierze-dezerterzy. Wraz z organizowaniem się grup zbrojnych, które wkraczają do niektórych dzielnic syryjskich miast, kraj ten zdaje się zbliżać ku wojnie domowej - pisze Reuters.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj