Informując o tragicznej śmierci technika pokładowego Jaka-40 Remigiusza Musia, prasa w Rosji podkreśla we wtorek, że był on jednym z najważniejszych świadków w śledztwie w sprawie katastrofy polskiego Tu-154 pod Smoleńskiem. Rządowa "Rossijskaja Gazieta" określa go nawet jako "kluczowego świadka" tej tragedii. Dziennik przypomina, że "to on ostrzegł załogę Tu-154, wśród pasażerów którego był prezydent Lech Kaczyński, o trudnych warunkach pogodowych (na lotnisku w Smoleńsku)".
- przekazuje "Rossijskaja Gazieta".
O samobójstwie młodszego chorążego sztabowego Musia we wtorek piszą też wielkonakładowe dzienniki "Komsomolskaja Prawda" i "Moskowskij Komsomolec".
Ta pierwsza podaje, że .
Powołując się na Prokuraturę Okręgową w Warszawie "Komsomolskaja Prawda" informuje, że .
- wskazuje gazeta.
Natomiast "Moskowskij Komsomolec" wybija w tytule, że . W podtytule gazeta dodaje: .
"Moskowskij Komsomolec" konstatuje, że .
- pisze gazeta, dodając, że .
"Moskowskij Komsomolec" zaznacza, że .
Sekcja zwłok Remigiusza Musia wykazała, że popełnił on samobójstwo; nie stwierdzono obrażeń, które wskazywałyby na udział osób trzecich - poinformowała stołeczna prokuratura.
Zwłoki 42-letniego byłego technika pokładowego Jaka-40, który 10 kwietnia 2010 r. lądował w Smoleńsku, znalazła żona w piwnicy w bloku w Piasecznie, w którym mieszkali.
Jak-40 wylądował w trudnych warunkach, około godziny przed katastrofą prezydenckiego samolotu. Na jego pokładzie było kilkunastu dziennikarzy mających relacjonować uroczystości rocznicowe w Katyniu.