Pierwsza propozycja gwarantowałaby, że służby po obu stronach Atlantyku nie będą prowadziły wywiadu elektronicznego przeciwko sobie. Podobną umowę tuż po drugiej wojnie światowej USA podpisały z Wielką Brytanią, Kanadą, Australią i Nową Zelandią. Na jej mocy sygnatariusze (nazywani Pięciorgiem Oczu) wymieniają się danymi wywiadowczymi i nie podsłuchują się nawzajem. Niemieckie propozycje idą na tyle daleko, aby podobną umowę zawarły ze sobą wszystkie kraje unijne.
Jednocześnie niemieccy dyplomaci zbierają w ONZ koalicję krajów niezadowolonych z bezpardonowych działań NSA. Już zapisały się do niej Brazylia, Wenezuela i Kuba. Przedstawiciele krajów razem pracują nad tekstem rezolucji, która miałaby zostać przedłożona do przyjęcia Zgromadzeniu Ogólnemu ONZ. Kraje członkowskie uznałyby w niej m.in., że. Rezolucja proponowałaby także wprowadzenie . Projekt niestety nie zawiera szczegółów jak te mechanizmy miałyby wyglądać i czy działałyby pod egidą ONZ.
Projekt rezolucji powołuje się na Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, którego artykuł 17 mówi o prawie do prywatności. Pakt wszedł w życie w 1976 r., czyli jeszcze przed powstaniem internetu, więc koalicja niezadowolonych chciałaby, aby jego zapisy rozciągnąć także na komunikację elektroniczną. W tym celu rezolucja nakłada na wysokiego komisarza ONZ ds. praw człowieka obowiązek przygotowania raportu, który miałby się zająć kwestią masowych podsłuchów pod kątem praw człowieka, a także zaproponować w tej kwestii nowe standardy.
Te wszystkie działania oznaczają, że dla Ameryki zbliża się czas rozliczeń za działania NSA. Agencja podsłuchiwała ambasady (m.in. unijne przedstawicielstwo w Stanach), instytucje (także ONZ), a nawet samą Angelę Merkel i głowy 35 innych państw.