Nie wiadomo dokładnie, czy są tam kolekcje sztuki skradzione w Polsce, bo Niemcy odmawiają ujawnienia jakichkolwiek danych. Zasłaniają się przy tym prawem podatkowym. Ujawniono tylko, że obrazy znaleziono w mieszkaniu w Monachium, należącym do Corneliusa Gurlitta. To jego ojciec na polecenie Hitlera rekwirował dzieła sztuki ofiarom nazizmu.

- Poleciłem wystąpić naszej konsul o listę tych obrazów. Kiedy ją otrzymamy, najpewniej zostanie opublikowana w Internecie, by pokrzywdzeni mogli rozpoznać swoją własność  - mówi "Rzeczpospolitej" prof. Wojciech Kowalski, pełnomocnik MSZ ds. restytucji dóbr kultury.

Zdaniem niemieckiej prokuratury - ta przejęła kolekcję - lista dzieł nie zostanie w ogóle upubliczniona.

W tej sytuacji niewykluczone, że do sprawy włączy się premier, jak nieoficjalnie dowiedziała się "Rzeczpospolita".

Niemcy są zobowiązane do publikacji list zagrabionych dzieł sztuki na mocy konwencji waszyngtońskiej podpisanej w 1998 roku.