Nie tylko butelki z wodą i teczki z dokumentami, ale nawet iPady
znalazły się wśród przedmiotów, którymi obrzucali się tureccy
parlamentarzyści. Debata w parlamencie w Ankarze dotyczyła rządowej
kontroli nad powoływaniem sędziów i prokuratorów.
Napięcie sięgnęło zenitu, gdy deputowani zaczęli dyskutować o ostatnich działaniach rządu wobec policji. Chodzi o masowe zwolnienia i przeniesienia funkcjonariuszy. Trzy dni temu pracę stracili szefowie policji w 16 tureckich prowincjach, dzień wcześniej wydalono ze służby 350 osób, a kolejnych 250 przeniesiono w inne rejony kraju.
Wielu komentatorów uważa, że to odwet za antykorupcyjną akcję policji. W połowie grudnia policjanci zatrzymali ponad 50 osób pod zarzutami łapówkarstwa. Byli wśród nich znani biznesmeni oraz synowie trzech ministrów.
Premier Recep Erdogan oskarżył wówczas policję o spisek. Spekuluje się, że wybuch korupcyjnego skandalu jest efektem wewnętrznej walki w partii rządzącej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zobacz
|