Dziennik Gazeta Prawana logo

Żywe tarcze Hamasu. Wyrzutnie rakiet umieszczone wśród cywilów

21 sierpnia 2014, 18:17
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Baza izraelskiego wojska
Baza izraelskiego wojska/PAP/EPA
Bojownicy Hamasu odpalają rakiety z najbardziej zatłoczonych regionów Strefy Gazy. Wiedzą, że izraelskie kontruderzenie spadnie na cywilów. W ten jednak sposób będą mogli pokazywać zabitych cywilów. Zachodni dziennikarze wiedzą o tym, jednak nie mogą nic powiedzieć, póki są wśród Palestyńczyków, inaczej oni i ich współpracownicy zostaliby zamordowani.

Hamas i Izrael ponownie walczą. Z dalekiej perspektywy obserwujemy konflikt na płaszczyźnie konwencjonalnej, ale też propagandowej. Przekaz trafiający do światowych mediów ze Strefy Gazy nie jest jednak kompletny.

Dziennikarze, w obawie o życie swoje, ale także swoich lokalnych współpracowników, nie zawsze przekazują na bieżąco wszystkie informacje. Jeden z zachodnich reporterów, który wypowiedział się dla Informacyjnej Agencji Radiowej, był świadkiem różnych sytuacji, potwierdzających izraelskie stanowisko, że Hamas wykorzystuje ludność cywilną jako żywe tarcze. Pewnego popołudnia, na uliczce tuż obok mieszkania w którym przebywał dziennikarz, palestyński bojownik odpalił rakietę z ciężarówki.

Jak wspomina dziennikarz - rakiety nie odpalono bezpośrednio w niebo, ale jej tor lotu wiódł wzdłuż ulicy. Na szczęście ulica nie była zatłoczona. Systemy obserwacyjne Sił Obronnych Izraela umożliwiają łatwe określenie gdzie doszło do odpalenia rakiety, czego konsekwencją mógł być szybki i precyzyjny kontratak. Bojownik prawdopodobnie świadomie ryzykował życiem znajdujących się w okolicy cywilów.

Podobne sytuacje nie są w Strefie Gazy ewenementem. Hotele, z których korzystają zagraniczni dziennikarze, znajdują się w stosunkowo bezpiecznej części obszaru, ale i w ich okolicy mają miejsce zdarzenia, które mogą zagrozić mieszkańcom. Niejednokrotnie można było zaobserwować w ich bezpośrednim sąsiedztwie mężczyzn odpalających rakiety. Dziennikarz uważa, że te działania to prowokacje wobec Sił Obronnych Izraela, by zaatakowały bezpośrednio w miejsce, z którego odpalono rakietę.

Często pojawiają się też informacje o pociskach, które są składowane na terenie szkół czy szpitali. Światowe media rzadko potwierdzają takie informacje. Jak mówi reporter - zadawanie zbyt wielu pytań może ściągnąć niebezpieczeństwo. Problemy mogą dotknąć nie tylko dziennikarzy, ale także przewodników, kierowców i inne osoby, które ułatwiają im pracę. W przypadku publikacji w światowych mediach Hamas dokładnie wie który przewodnik współpracował z którym dziennikarzem.

- powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej dziennikarz.
Jak mówi reporter, z tego powodu wielu dziennikarze działających na terenie konfliktu zdało pełne raporty o tym co widzieli dopiero po opuszczeniu Strefy Gazy.

Przedstawiciele światowych mediów nie mieli do czynienia z bezpośrednią cenzurą ze strony Hamasu, ale ciąży na nich świadomość, że osoba uznana za szpiega może zostać po prostu zabita. Dlatego też na dziennikarzach działających w strefie tego, a także innych konfliktów, spoczywa szczególna odpowiedzialność. Właśnie z tego powodu, wypowiadając się dla Informacyjnej Agencji Radiowej, prosił on o zachowanie anonimowości.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj