Hillary Clinton zasłabła w niedzielę rano w Nowym Jorku podczas uroczystości upamiętnienia 15. rocznicy ataku terrorystycznego na USA 11 września. Telewizja pokazała, jak z trudem wsiada do samochodu, podtrzymywana przez asystentów, a kilka godzin potem sztab jej kampanii ujawnił, że w piątek zdiagnozowano u niej zapalenie płuc, które jest leczone antybiotykami.
W rozmowie z dziennikarzem CNN Andersonem Cooperem Clinton zapewniła, że w piątek nie straciła przytomności i - powiedziała. Jak dodała, chce jak najszybciej wyzdrowieć i z powrotem włączyć się w kampanię.
W poniedziałkowym wywiadzie kandydatka Demokratów, krytykowana za ukrywanie informacji o stanie zdrowia, zażądała, by te same standardy jawności stosowano także wobec jej republikańskiego rywala w wyborach prezydenckich, Donalda Trumpa.
- powiedziała dziennikarzowi. Podkreśliła, że zarówno Trump, jak i każdy inny kandydat ubiegający się o prezydenturę powinien jawności.
Clinton powiedziała, że kaszel, który pojawił się u niej w zeszłym tygodniu, początkowo wzięła za objaw alergii. - dodała. Wyjaśniła, że jej sztab początkowo nie ujawnił diagnozy, bo nie spodziewała się, że
Zapewniła, że przez całe życie kilka razy zasłabła na skutek odwodnienia. - powiedziała, przypominając, że dla niej, senator z Nowego Jorku w 2001 roku, udział w obchodach był
- powiedziała Clinton, podkreślając, że teraz zamierza zgodnie z lekarskim zaleceniem odpoczywać do czasu całkowitego wyleczenia się z zapalenia płuc.
Niedyspozycja Clinton ożywiła spekulacje na temat jej zdrowia, nagłaśniane przez konserwatywne media popierające republikańskiego kandydata Donalda Trumpa. Prawica podkreśla, że sztab kampanii Clinton ukrywał jej stan aż do momentu, gdy telewizja pokazała, jak kandydatka z trudem wsiada do samochodu, podtrzymywana przez swych asystentów. Obóz Clinton zwraca uwagę, że w przeszłości kandydaci prezydenccy mieli poważniejsze problemy ze zdrowiem i ukrywano to przed opinią publiczną.
Z czasem w USA nasiliła się presja, by kandydaci do Białego Domu, a także prezydenci przedstawiali społeczeństwu informacje o stanie swojego zdrowia. Argumentowano, że kraj jest narażony na destabilizację, jeśli prezydent umiera nagle w czasie pełnienia urzędu. Raporty o stanie zdrowia stały się rutynowym zwyczajem.