Dziennik Gazeta Prawana logo

Skrajna prawica chce dymisji Viktora Orbana: Bruksela nie będzie go poważnie traktować

3 października 2016, 15:34
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Referendum na Węgrzech
Referendum na Węgrzech/PAP/EPA
Viktor Orban uważa, że referendum - mimo, że nie było ważne - okazało się sukcesem. Tymczasem skrajna prawica domaga się jego dymisji. Jobbik uważa bowiem, że porażka szefa rządu zostanie "bezlitośnie" wykorzystana przez Brukselę.

- oznajmił Viktor Orban, podkreślając, że ponad 3,28 mln osób odpowiedziało przecząco na postawione w referendum pytanie: "Czy chce Pan/Pani, by Unia Europejska mogła zarządzić, również bez zgody parlamentu, obowiązkowe osiedlanie na Węgrzech osób innych niż obywatele węgierscy?".

Według Orbana Węgrzy niedzielnym referendum zapisali się w historii, a przytłaczająca przewaga głosów na "nie" to dla Węgier zwycięstwo. Jak zaznaczył, Węgry mają wszelkie prawo po temu, by w Unii został usłyszany ich głos w decydujących dla Europy sprawach, gdyż od 2010 r. (w tym roku Fidesz objął władzę - PAP)

Premier powiedział, że choć referendum w sensie publiczno-prawnym do niczego nie zobowiązuje parlamentu, to może on uwzględnić jego wynik i dlatego zostanie zgłoszona poprawka do konstytucji. Według Orbana referendum było jedynym uczciwym sposobem podjęcia przez Węgrów decyzji, z kim chcą żyć na terytorium swojego kraju, gdyż partie startujące w wyborach parlamentarnych w 2014 roku "kompletnie nic nie mówiły i nie mogły mówić" o kwestii imigracji.

Szef Jobbiku Gabor Vona wezwał tymczasem Orbana do ustąpienia. Przypomniał, że jego partia już wiosną złożyła projekt poprawki do konstytucji i zapytał premiera, czy nie wstydzi się, że pół roku później, po wydaniu 15 mln forintów (tyle, według niektórych szacunków, kosztowała kampania referendalna – PAP), występuje z taką samą propozycją.

Vona wyraził też przekonanie, że brak odpowiedzialności i błędy rządu w referendum Bruksela bezlitośnie wykorzysta, a brukselscy biurokraci nie będą Orbana brać na poważnie.

Bojkotowanie rządowej poprawki w parlamencie zapowiedział szef Koalicji Demokratycznej Ferenc Gyurcsany, apelując do innych partii opozycyjnych, by uczyniły to samo. Według niego nieważność referendum oznacza, że naród nie dał rządowi zgody na kontynuowanie dotychczasowej polityki, a tym bardziej na zmienianie konstytucji.

Także szef frakcji MSZP Bertalan Totha zapowiedział, że jego partia nie poprze poprawki. Jego zdaniem to, że większość uprawnionych nie wzięła udziału w referendum, wskazuje, że większość wyborców zdecydowała, iż nie weźmie udziału w zorganizowanym przez Fidesz .

W niedzielnym referendum 98,32 proc. Węgrów, którzy oddali ważny głos, zagłosowało przeciwko kwotom – wynika z danych Narodowego Biura Wyborczego (NVI) po przeliczeniu 99,98 proc. głosów. Referendum jest jednak nieważne. By je uznano, ważny głos powinno było oddać ponad 50 proc. uprawnionych do głosowania; tymczasem ważny głos oddało 40,4 proc. uprawnionych. Odsetek nieważnych głosów wyniósł 6,27 proc.

JEST REAKCJA BRUKSELI NA WYNIKI REFERENDUM NA WĘGRZECH>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj