Cytowany przez AFP rzecznik policji w Kampali Emillian Kayima podał, że zatrzymanie mężczyzny, które miało miejsce w czwartek,
Według rzecznika, Ugandyjczyk Sam Ssimbwa skontaktował się z firmą BMP twierdząc, że działa z upoważnienia ministerstwa obrony Ugandy, które poszukuje dostawcy czołgów, transporterów, pojazdów opancerzonych, sprzętu artyleryjskiego i wyposażenia do tłumienia zamieszek.
Policja poinformowała, że w rozmowach z BMP Ssimbwa przedstawił dokumenty o rzekomym przetargu rozpisanym przez ugandyjskie ministerstwo obrony. Firma zaś miała mianować go swoim reprezentantem w rozmowach, które miały doprowadzić do podpisania kontraktu ze stroną ugandyjską. Do momentu zatrzymania powiedział rzecznik policji.
Firma BMP nie odpowiedziała we wtorek na prośbę o kontakt z PAP. Natomiast ambasada RP w Kenii, akredytowana także m.in. w Ugandzie, poinformowała PAP, że wie o dwóch tego typu przypadkach, a w jednym z nich - po sygnale od polskiej firmy - interweniowała w ministerstwie obrony Ugandy.
powiedział PAP polski charge d'affaires w Nairobi Sergiusz Wolski.
Dodał, że sprawa miała miejsce kilka miesięcy temu, już wtedy prezes polskiej spółki miał informację o zatrzymaniu kogoś przez ugandyjską policję, ale jej scenariusz wydarzeń był właściwie identyczny z tym, co miało spotkać BMP.
powiedział Wolski. Jak dodał, Uganda jest w tej części Afryki państwem, w którym najczęściej dochodzi do prób tego typu oszustw. powiedział charge d'affaires.
Tymczasem ugandyjska armia zdementowała informacje miejscowej prasy, że z domniemanym oszustwem związek mają wysocy rangą dowódcy wojskowi Ugandy. W szczególności rzecznik prasowy sił zbrojnych Paddy Ankunda zaprzeczył doniesieniom dziennika "The Daily Monitor", że rozmowy z przedstawicielami BMP toczyły się w siedzibie sztabu generalnego w Kampali.