- pisze warszawski korespondent "Frankfurter Allgemeine Zeitung" Konrad Schuller w komentarzu "Polska na rozdrożu", zamieszczonym na pierwszej stronie tej opiniotwórczej gazety.
Odpowiedzią Brukseli powinno być "zdecydowane cięcie" - aktywizacja art. 7 traktatu unijnego, a także ograniczenie funduszy w następnym budżecie unijnym - kontynuuje niemiecki dziennikarz.
Schuller przyznaje, że wymagana jednomyślność w Radzie UE jest co prawda nieosiągalna ze względu na postawę Węgier, wskazuje jednak, że realna jest za to większość czterech piątych, potrzebna do udzielenia Polsce nagany.
- pisze Schuller. - - tłumaczy autor komentarza.
Zastrzega, że "Kaczyński to nie cała Polska". Przypomina, że na PiS głosowało 38 proc. wyborców przy frekwencji 51 proc., co oznacza, że poparło go 19 proc. uprawnionych do głosowania. -- czytamy w "FAZ".
Schuller ostrzega, że "zdecydowane cięcie", czyli twarde sankcje, mogłoby odnieść skutek odwrotny do zamierzonego. - - pisze komentator, dodając, że Moskwa, tak jak w przypadku Węgier, może zaoferować swoje usługi jako partner zastępczy.
W kontaktach z Polską UE musi "balansować na ostrzu noża" - pisze Schuller. - - czytamy w "FAZ".
Zdaniem Schullera UE dysponuje "instrumentami pozwalającymi na utrzymanie równowagi". Większością czterech piątych Rada UE może stwierdzić, że w Polsce istnieje "jednoznaczne niebezpieczeństwo poważnego naruszenia praworządności". Podczas przyszłych negocjacji o funduszach kraje UE nie mogą tej oceny zignorować. - - zaznacza Schuller. Jak dodaje, nieprzyjemne skutki restrykcji byłyby odczuwalne dopiero po 2020 roku.
Niemiecki dziennikarz uważa, że taki sygnał wysłany z Brukseli może wzmocnić proeuropejski obóz w Polsce. Przyszłość kraju zależy od samych Polaków - podkreśla.