Jak podaje portal Icelandnews Polska w czwartek wyszło na jaw, że minister spraw wewnętrznych wraz z premierem utrzymywali w ukryciu informacje dotyczące skandalu związanego z wykorzystywaniem dzieci. Ojciec premiera Bjarni Benediktssona, jeden z najbogatszych ludzi w Islandii, napisał list polecający dla jednego ze skazanych pedofilii. Niejaki Hjalti Sigurjón Hauksson otrzymał "przywrócenie honoru". To klauzula prawna w islandzkim systemie sądownictwa dająca możliwość wymazania winy z akt osoby skazanej za przestępstwo. Dzięki temu osoba ta może ponownie poszukiwać i podjąć pracę. Aby do tego mogło dojść wymagane są listy polecające szanowanych osób.
Burza medialna doprowadziła do tego, że ojciec premiera wydał oświadczenie prasowe, w którym przeprosił za swój czyn. Tłumaczył, że Hauksson przyniósł mu już napisany list, który on po prostu podpisał.
- – czytamy w oświadczeniu.
Okazało się jednak, że premier wiedział o liście już od lipca. Osoby, które podpisują się pod listem, muszą wykazać w nim, że charakter oskarżonego uległ zmianie i, że żałuje on popełnionych czynów. Hauksson nie tylko przez 12 lat gwałcił i wykorzystywał adoptowaną córkę, ale też nigdy nie wyraził skruchy za to co robił. Po zakończeniu sprawy wciąż nękał dziewczynę i jej rodzinę.
Fakt, że premier i minister spraw wewnętrznych ukrywali tę informację przed parlamentem, a nawet przed innymi członkami koalicji rządzącej, przed przywódcami i posłami innych partii, jest postrzegane w Islandii jako poważne naruszenie zaufania między parlamentem a dwoma ministrami. Przedstawiciele Partii Jasna Przyszłość uznali ukrywanie informacji przez ministerstwo oraz premiera, za naruszenie zaufania pomiędzy partnerami koalicji.
To spowodowało ich wycofanie się z koalicji rządzącej powstałej w styczniu tego roku i tworzonej z Partią Niepodległości i Partią Odrodzenie. - - mówiła prezes partii, Guðlaug Kristjánsdóttir. Dodała także, że to, co się wydarzyło jest poważnym problemem i partia nie mogła pozostawić tej sprawy bez podjęcia jakiś działań.
Lider partii Odrodzenie, Benedikt Jóhannesson stwierdził, że cała sytuacja nie powinna mieć miejsca. - – stwierdził. Nie ukrywał swojego zaskoczenia działaniami podjętymi przez Partię Jasna Przyszłość. Powiedział, że szanuje tę decyzję, ale według niego nie doszło do naruszenia zaufania w rządzie. Wyraził nadzieję, że nowe wybory parlamentarne odbędą się niebawem.