powiedział minister. Pytany o to, w jakich warunkach możliwy byłby dialog z Waszyngtonem, odparł, że najważniejsze jest to, by "USA zaprzestały wrogiej polityki" wobec Korei Północnej.
- oświadczył minister.
Nazwał także broń jądrową "mieczem sprawiedliwości, którym można rozpędzić czarne chmury tyranii jądrowej i zagwarantować niezależne życie całej ludzkości pod jasnym i błękitnym niebem".
Ri Jong Ho oznajmił także, że Pjongjang uważa za przejaw agresji zaostrzenie nałożonych na Koreę Północną przez ONZ sankcji gospodarczych, a same sankcje określił jako bezprawne. oświadczył.
Ocenił, że Stany Zjednoczone wywierają obecnie wyjątkową presję na Pjongjang i wysuwają pod jego adresem groźby militarne. Ta sytuacja - dodał - nie tworzy atmosfery, w jakiej można byłoby prowadzić negocjacje.
Szef MSZ nazwał "prowokacją" przemówienie prezydenta USA Donalda Trumpa na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ, w którym Trump ostrzegł, że jeśli USA będą zagrożone, nie będą miały innego wyjścia niż całkowite zniszczenie Korei Północnej. Tego rodzaju prowokacje nie pozostaną bez kary - powiedział szef północnokoreańskiego MSZ.
Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un powiedział, "że nasze wojska strategiczne, które dysponują nieznaną jeszcze nikomu niewyczerpaną siłą, nie pozwolą Ameryce, krajowi agresorowi, ujść bezkarnie" - relacjonował w wywiadzie minister. Zapewnił także: "Niemal osiągnęliśmy ostatni punkt na drodze do ostatecznego celu - uzyskania realnej równowagi sił z USA".
podkreślił przedstawiciel Pjongjangu.
Po szóstej, największej z dotychczasowych północnokoreańskiej próbie nuklearnej, przeprowadzonej 3 września, Rada Bezpieczeństwa ONZ jednomyślnie rozszerzyła sankcje wobec tego kraju.