Tuż przed tym, zanim policjanci znaleźli w parku zwęglone szczątki 60-letniego Buckela, do kilku lokalnych redakcji, jak m.in. "New York Times" czy "New York Daily News", trafił jego pożegnalny list, w którym prawnik wytłumaczył motywy swojego drastycznego czynu.

Reklama

"Zanieczyszczenia w powietrzu, glebie, wodzie, anomalie pogodowe degradują naszą planetę, sprawiając, że staje się ona niemożliwa do zamieszkania. Większość ludzi na planecie oddycha teraz niezdrowym, zawierającym paliwa kopalne powietrzem i dlatego wiele osób umiera przedwcześnie. Moja przedwczesna śmierć spowodowana właśnie paliwami kopalnymi odzwierciedla to, co robimy sami sobie" - napisał Buckel.

Zaznaczył także, że nie jest pierwszą proekologiczną osobą, która w geście sprzeciwu decyduje się na samobójstwo. "To nie jest novum, gdyż wiele osób zdecydowało się oddać życie w przekonaniu, że żadne inne działanie nie jest w stanie bardziej sugestywnie odpowiedzieć na krzywdę, jaką widzą" - napisał prawnik. Porównał też swoją desperacką akcję do samospaleń-manifestów mnichów tybetańskich. "Wierzę, że jest to zaszczytna śmierć, która może służyć innym" - zakończył odezwę.

Wiadomość o śmierci Davida łamie nasze serca. To straszna strata tak dla rodziny Lambda Legal, jak i dla całego ruchu na rzecz sprawiedliwości społecznej – oświadczyła Camila Taylor, rzeczniczka organizacji Lambda Legal, czynnie wspieranej przez Buckela.

Prawnik wielokrotnie reprezentował przed sądem pokrzywdzonych w sprawach o dyskryminację. Znacząco przyczynił się także do legalizacji małżeństw homoseksualnych we wszystkich stanach USA. Krajowy rozgłos zapewnił mu już proces z 1993 roku, kiedy oskarżał morderców transpłciowego mężczyzny Brandona Teeny, którego świat poznał kilka później za sprawą filmu "Nie czas na łzy" z oscarową rolą Hilary Swank.