"Szczerze mówiąc, sankcje Kremla mało mnie martwią" - oświadczyła Tymoszenko na swoim profilu na Facebooku. Zaznaczyła, że żadnego jej biznesu w Rosji "nie ma i być nie może".
Zauważyła przy tym, że w spisie firm objętych sankcjami nie ma, należącej do prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki firmy Roshen, która jest jednym z największych producentów słodyczy na świecie. W Rosji Roshen posiadał fabrykę słodyczy w Lipiecku oraz magazyny i dom handlowy, który zajmował się sprzedażą. W czerwcu 2017 roku Roshen oświadczył, że całkowicie wstrzymał produkcję i sprzedaż swoich słodyczy w Rosji. Wcześniej mienie koncernu zostało aresztowane przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej.
Niektóre inne osoby uznały objęcie ich sankcjami za zaszczyt. Tak powiedział agencji Interfax-Ukraina minister infrastruktury Wołodymyr Omelan. - – podkreślił.
Również wiceprzewodnicząca Rady Najwyższej Ukrainy Iryna Heraszczenko oznajmiła na Facebooku, że po pierwsze już od dawna nie ma prawa wjazdu do Rosji, a po drugie jest jej "miło znaleźć się na jednej liście z innymi uczciwymi (przeważnie) ludźmi". Dodała, że politycy, którzy nie trafili na listę, powinni się zastanowić, co robią w ukraińskiej polityce.
Oceniła ponadto, że ukraiński biznes przetrwa te sankcje, gdyż - jej zdaniem - "nie ma w nich nic nowego, wszystkim tym firmom i tak już dawno zamknięto drogę na rynek rosyjski i co jeszcze podlejsze – zablokowano im tranzyt do krajów trzecich, takich jak Kazachstan, Uzbekistan, Turkmenistan".
Minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow powiedział natomiast, że rosyjskie sankcje nie mają wpływu ani na objęte nimi osoby i podmioty, ani na miliony obywateli Ukrainy. - – przekonywał w rozmowie z agencją Interfax-Ukraina.
Prokurator generalny Ukrainy Jurij Łucenko oświadczył, że nie przypisywałby znaczenia liście sankcyjnej. - – dodał.
Rosja wprowadziła w czwartek sankcje wobec 322 obywateli Ukrainy - w tym ministrów, deputowanych i sędziów - oraz wobec 68 ukraińskich podmiotów prawnych. Restrykcje przewidują blokowanie aktywów na terytorium Rosji i zakaz wywozu kapitału z Rosji na Ukrainę.
Moskwa podejmuje te kroki w celu "przeciwdziałania nieprzyjaznym działaniom ze strony Ukrainy wobec rosyjskich obywateli i podmiotów prawnych" - głosi decyzja w tej sprawie podpisana przez premiera Rosji Dmitrija Miedwiediewa.
Sankcje przewidują zablokowanie znajdujących się na terenie Rosji aktywów - rachunków bankowych, papierów wartościowych i majątku - należących do osób z "czarnej listy".
Wśród osób objętych sankcjami jest szef MSW Ukrainy Arsen Awakow i jego doradca Anton Heraszczenko, minister obrony Stepan Połtorak, szef sztabu sił zbrojnych Wiktor Mużenko, prokurator generalny Jurij Łucenko, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ołeksandr Turczynow, szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) Wasyl Hrycak. Restrykcjami objęto także komendanta głównego policji Ukrainy Serhija Kniazewa i jego zastępcę Wiaczesława Abroskina. Na "czarnej liście" znaleźli się także byli premierzy Ukrainy: Arsenij Jaceniuk i Julia Tymoszenko; przewodniczący ukraińskiego parlamentu (Rady Najwyższej) Andrij Parubij i wiceprzewodnicząca Rady Iryna Heraszczenko.