Dziennik Gazeta Prawana logo

Poroszenko wezwał NATO do wysłania okrętów

29 listopada 2018, 07:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Petro Poroszenko
Petro Poroszenko/Shutterstock
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko wezwał w czwartek kraje członkowskie NATO, a zwłaszcza Niemcy, do rozmieszczenia okrętów wojennych na Morzu Azowskim w celu wsparcia jego kraju w konfrontacji z Rosją.

- - powiedział Poroszenko w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Bild".

Dodał, że prezydent Rosji Władimir Putin "chce ni mniej ni więcej tylko okupować to morze (Azowskie). Jedynym językiem, który rozumie to jedność świata zachodniego".

Poroszenko podkreślił, że Ukraina nie może "akceptować takiej agresywnej polityki Rosji". "Najpierw był Krym, późnej wschód Ukrainy, a teraz chce on (Putin) Morza Azowskiego".

Zdaniem Poroszenki "Niemcy powinny zadać sobie pytanie: co następnie zrobi Putin jeśli go nie zatrzymamy". Wyraził pogląd, że "Putin chce powrotu byłego imperium rosyjskiego”. - – powiedział Poroszenko.

- - dodał ukraiński prezydent.

Poroszenko zakończył wywiad apelem do niemieckiej kanclerz Angeli Merkel. "W 2015 r. uratowała już nasz kraj negocjacjami w Mińsku i mamy nadzieję, że udzieli nam jeszcze raz podobnie silnego wsparcia, razem z naszymi innymi sojusznikami".

Ukraina ogłosiła stan wojenny po niedzielnym ataku rosyjskich służb granicznych, które ostrzelały trzy ukraińskie okręty w pobliżu Cieśniny Kerczeńskiej, łączącej Morze Czarne z Morzem Azowskim.

Ukraińskie jednostki, które zmierzały do portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim, chciały przepłynąć pod mostem nad cieśniną, jednak nie dostały na to pozwolenia. Według władz w Kijowie atak Rosjan nastąpił na wodach neutralnych.

Ukraina wskazuje, że ma z Rosją umowę z 2003 roku dotyczącą Morza Azowskiego, na podstawie której oba państwa uważają Morze Azowskie i Cieśninę Kerczeńską za swoje terytorium wewnętrzne. Oba kraje mają tam też swobodę żeglugi.

Tymczasem Władimir Putin powtórzył w środę, że siły rosyjskie "wykonały swój obowiązek" zatrzymując siłą trzy jednostki ukraińskie oraz ich załogi bowiem "wpłynęły one na wody terytorialne Rosji w tym miejscu, gdzie wody te znajdowały się zawsze" oraz "nie odpowiadały na zapytania naszych pograniczników".

Zdaniem prezydenta Rosji incydent na Morzu Czarnym był "prowokacją", zorganizowaną przez ukraińskie władze przed wyborami prezydenckimi i "obliczoną na to, by wykorzystać ją jako pretekst" do wprowadzenia stanu wojennego na Ukrainie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj