Mulvaney jest obecnie szefem biura zarządzania i budżetu Białego Domu. "Mick wykonał znakomitą pracę w administracji. Nie mogę się doczekać współpracy z nim w nowej roli" - napisał Trump na Twitterze.

Na razie nie ma jasności, dlaczego sprawowanie funkcji szefa prezydenckiej kancelarii przez Mulvaney'a ma mieć charakter tymczasowy. "Dlatego, że tak chciał prezydent" - wyjaśnił przedstawiciel Białego Domu. "Nie ma żadnego ograniczenia czasowego. On (Mulvaney - PAP) jest tymczasowym szefem kancelarii, co oznacza, że jest szefem kancelarii" - dodał.

O swej nominacji Mulvaney nie dowiedział się z Twittera, lecz bezpośrednio do prezydenta, podczas ich piątkowej rozmowy.

Mick Mulvaney to były republikański kongresmen i członek wpływowej konserwatywnej frakcji GOP o nazwie Grupa Wolności (Freedom Caucus). Na stanowisku szefa kancelarii Donalda Trumpa zastąpi emerytowanego generała piechoty morskiej Johna Kelly'ego.

Przed tygodniem Trump ogłosił, że John Kelly pozostanie szefem jego kancelarii jedynie do końca roku. Mimo wielu komplementów pod adresem Kelly'ego, od tygodni prezydent sugerował, że nie jest z niego całkowicie zadowolony.

Wiosną amerykański dziennik "The Hill" pisał, że Kelly traci wpływy i został odsunięty od wielu decyzji. Trump stał się odporny na dyscyplinę, jaką Kelly starał się narzucić w Białym Domu, odkąd przejął funkcję szefa kancelarii w lipcu 2017 roku - podkreślał dziennik, powołując się na źródła w administracji.

W piątek Trump ponownie podziękował Kelly'emu za pracę i nazwał go "wielkim patriotą".

Szef prezydenckiej kancelarii jest kluczową postacią w Białym Domu. Jest prawą ręką prezydenta i koordynatorem działań administracji.

Jeszcze kilka dni temu było niemal pewne, że Kelly'ego zastąpi Nick Ayers, szef kancelarii wiceprezydenta Mike'a Pence'a. Ayers jednak nieoczekiwanie ogłosił, że w końcem roku opuszcza Biały Dom. Kolejnym kandydatem był Chris Christie, były gubernator stanu New Jersey. Christie odmówił jednak prezydentowi.

W opublikowanym na łamach dziennika "New York Times" oświadczeniu Christie napisał w piątek, że jest zaszczycony faktem, iż prezydent rozważa jego kandydaturę, ale "powiedziałem prezydentowi, że nie jest to właściwy moment dla mnie i mojej rodziny, by podjąć się tak trudnego zadania".