Dziennik Gazeta Prawana logo

Co drugi rosyjski dyplomata to szpieg

5 listopada 2007, 23:18
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Kiedy wchodzisz do rosyjskiej placówki dyplomatycznej w Londynie, miej się na baczności - masz 50 procent szans, że trafisz na szpiega. Brytyjskie media alarmują, że na Wyspach roi się od agentów, którzy mają bacznie obserwować wszystkie kroki miejscowych. Tak wielu nie było ich od czasów zimnej wojny.

Rosjanie mają na oku i wojsko, i sprawy gospodarcze, a także wszystkich politycznych przeciwników Władimira Putina, z Borysem Bieriezowskim na czele - wylicza "Sunday Telegraph".

W tej chwili w rosyjskiej ambasadzie urzęduje 62 dyplomatów. Ocenia się, że aż połowa z nich to agenci rosyjskiego wywiadu. Taka sytuacja była ostatni raz w czasach zimnej wojny.

Ostatnio jednak Rosjanie mają z Brytyjczykami na pieńku - zaczęło się od zabójstwa byłego rosyjskiego szpiega Aleksandra Litwinienki, które Scotland Yard wiąże z Kremlem. Potem była rosyjska odmowa ekstradycji Andrieja Ługowoja, który miał podać Litwinience truciznę. A gdy było już bardzo źle, oba kraje zaczęły wyrzucać dyplomatów drugiej strony.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj