"Zapytałem generałów, ile osób zginie w ataku" - pisze na Twitterze prezydent USA. Dodał, że gdy usłyszał, że amerykańskie uderzenie może spowodować śmierć ponad 150 osób, odwołał atak, bo nie byłaby to "proporcjonalna odpowiedź" na zestrzelenie jednego drona. Zapewnił jednak, że amerykańskie siły zbrojne są "najlepsze na świecie" i są w każdej chwili gotowe na atak. Doda też, że sankcje uderzają w gospodarkę Iranu i doprowadzą do tego, że Teheran nie będzie miał broni atomowej.

Jeszcze o godz. 19 w czwartek czasu lokalnego (godz. 1 nad ranem w piątek w Polsce) przedstawiciele wojska i służb dyplomatycznych spodziewali się, że do ataku dojdzie, po długich i intensywnych dyskusjach na ten temat z udziałem przywódców Kongresu i najwyższych rangą prezydenckich doradców ds. bezpieczeństwa. Według źródeł "NYT" prezydent zatwierdził przeprowadzenie ataków na kilka irańskich celów, w tym radary i baterie rakiet.

Akcję odwołano, gdy znajdowała się już w początkowej fazie, tj. gdy wyznaczone do niej samoloty znajdowały się już w powietrzu, a okręty były rozstawione na pozycjach, ale nie zdążono wystrzelić żadnego pocisku - powiedział gazecie wysoki rangą przedstawiciel amerykańskiej administracji. Operacja miała zostać przeprowadzona w piątek przed świtem w Iranie, by zminimalizować zagrożenie dla irańskiego wojska i ludności cywilnej.

O odwołanym w ostatniej chwili ataku napisał też "Wall Street Journal". Według tej gazety, również powołującej się na niewymienionych z nazwiska przedstawicieli amerykańskiej administracji, nie wyklucza się militarnej odpowiedzi w przyszłości.

Odwołana późno operacja miała być odpowiedzią na zestrzelenie w czwartek rano amerykańskiego drona zwiadowczego, wartego 130 mln dolarów, przez irański pocisk ziemia-powietrze - podał anonimowo przedstawiciel administracji.

Trump zasugerował w czwartek, że zestrzelenie amerykańskiego drona przez Iran mogło być omyłkowe; jego zdaniem, mógł dokonać tego ktoś "niedbały i głupi". "Myślę, że możliwe, że Iran się pomylił; potrafię sobie wyobrazić, że to jakiś generał albo ktoś popełnił błąd" - powiedział.

Według USA do zestrzelenia doszło w międzynarodowej przestrzeni powietrznej nad cieśniną Ormuz, według Iranu miało to nastąpić nad jego wodami terytorialnymi.

W ostatnim czasie doszło do wzrostu napięć między Iranem a USA w Zatoce Perskiej. Obawy o konfrontację pomiędzy tymi krajami rosną od 13 czerwca, kiedy w Zatoce Omańskiej zaatakowane zostały dwa tankowce. Stany Zjednoczone oskarżyły o ten atak Iran, czemu ten kategorycznie zaprzecza.