- pisze we wtorek berliński dziennik. Zauważając przy okazji, że z żadnym innym krajem na świecie - poza Francją - Niemiec nie łączy taka sieć kontaktów dwustronnych na szczeblu krajowym, regionalnym i lokalnym: grupy parlamentarne, pełnomocnicy na szczeblu landów i województw, partnerstwa miast, eksperci zajmujący się Polską, fundacje, a także relacje gospodarcze.
- pyta publicysta "Tagesspiegla" Christoph von Marschall i odpowiada, że relacje między naszymi krajami najlepiej opisuje polskie powiedzenie: "Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz", (będące cytatem z wiersza Tadeusza Boya-Żeleńskiego - PAP).
Zdaniem komentatora po zwycięstwie PiS w 2015 roku Warszawa i Berlin nie mają już takich samych priorytetów. Mają też odmienne wyobrażenia o partnerstwie. Stanowisko polskiego pełnomocnika ds. stosunków z Niemcami jest obecnie nieobsadzone. W Niemczech funkcję tę sprawuje z kolei premier Brandenburgii Dietmar Woidke, który siłą rzeczy może się zajmować jedynie kwestiami współpracy regionalnej.
- konstatuje von Marschall.
W efekcie, jak zauważa, powstaje brzemienna w skutki luka we współpracy polsko-niemieckiej.
- konkluduje "Tagesspiegel".