- - powiedział Łukaszenka dziennikarzom po oddaniu głosu w Mińsku w trwających od rana wyborach do izby niższej białoruskiego parlamentu.
Zapewnił, że "nie zamierza kurczowo trzymać się fotela (prezydenckiego (...)". Łukaszenka jest szefem państwa od 1994 r.; kolejne wybory mają odbyć się w przyszłym roku.
Białoruski prezydent wypowiedział się również na temat relacji z Rosją i planów pogłębienia integracji Mińska i Moskwy w ramach państwa związkowego. Zapowiedział m.in., że nie podpisze dokumentów w tej sprawie, jeśli nie będzie osiągnięte porozumienie w sprawach dostaw surowców i rozliczeń za ropę i gaz.
-– powiedział Łukaszenka, wskazując, że stronie białoruskiej co roku przedstawiane są nowe warunki, z powodu których "ciągle w gospodarce coś traci". - – oznajmił. Te zasady to według niego "niepodległość i suwerenność".
Prezydent Białorusi oświadczył, że jego kraj jest gotów do zacieśniania relacji z Polską. - - powiedział Łukaszenka, cytowany przez agencję BiełTA. Dodał, że jeśli Polska tego chce, to Białoruś jest i zawsze była gotowa mieć z nią dobre i przyjazne relacje.
Zdaniem Łukaszenki Polska próbuje w swojej polityce przypodobać się UE i USA. - - zastrzegł. - – oświadczył w rozmowie z dziennikarzami.
Odpowiadając na pytanie Michała Potockiego z "Dziennika Gazety Prawnej", dlaczego nie udał się na obchody 80-lecia wybuchu II wojny światowej w Warszawie, odpowiedział, że "nie ma w tym żadnej teorii spiskowej". – oświadczył.
Ocenił również, że błędem było niezaproszenie na obchody do Warszawy rosyjskiego prezydenta Władimira Putina. - – powiedział białoruski przywódca.
Część komentatorów sugerowała, że Łukaszenka nie zdecydował się na wyjazd na uroczystości do Warszawy, by nie drażnić Rosji, której lider nie otrzymał zaproszenia.
Odnosząc się do niedzielnych wyborów parlamentarnych, Łukaszenka powiedział, że "nie przejmuje się", jak ocenią je zachodni obserwatorzy. - – oświadczył. Nieuznanie wyników wyborów przez Zachód będzie jego zdaniem świadczyć "o stronniczości".
O licznych nadużyciach w czasie głosowania przedterminowego mówią m.in. obserwatorzy z kampanii Prawo Wyboru, powołanej przez środowiska opozycyjne. Według Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (ODIHR/OBWE) od 1995 r. żadne wybory na Białorusi nie były uznane za spełniające standardy demokratyczne.
513 kandydatów ubiega się o 110 miejsc w izbie wyższej parlamentu - Izbie Reprezentantów, która wybierana jest na cztery lata w wyborach jednomandatowych.