We wtorek w Brukseli ministrowie ds. europejskich kolejny raz zajmują się Polską w ramach procedury z art 7. unijnego traktatu. Przedstawiciele Komisji Europejskiej przekazują na posiedzeniu Rady ds. ogólnych informacje o sytuacji praworządności w naszym kraju. W osobnym punkcie przeprowadzane jest wysłuchanie dotyczące Węgier. To pierwsze spotkanie tego typu od zmiany Komisji Europejskiej.

Reklama

- Jesteśmy wciąż bardzo mocno zainteresowani, żeby kontynuować dialog, żeby zrozumieć, co się dzieje na Węgrzech i w Polsce, zwłaszcza jakie są plany. Chcę pojechać do tych dwóch krajów po nowym roku - powiedziała dziennikarzom przed rozpoczęciem posiedzenia Jourova.

Jak zaznaczyła, wizyty w Warszawie i Budapeszcie dadzą jej możliwość przedyskutowania z odpowiednimi władzami sytuacji na miejscu. - Komisja będzie kontynuować to, co robiła do tej pory, wykorzystując wszystkie możliwe narzędzia - powiedziała. Chodzi o kontynuowanie działań w ramach artykułu 7, prowadzenie procedur o naruszenie prawa UE, czy przygotowywanie rocznych raportów oceniających sytuacje praworządności we wszystkich krajach członkowskich.

Wiceszefowa KE oświadczyła, że oczekuje, iż państwa członkowskie będą przestrzegały wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE. Według nieoficjalnych zapowiedzi, na wtorkowym spotkaniu podniesiona ma być sprawa listopadowego wyroku TSUE w sprawie sądownictwa w Polsce.

- Niestety zaobserwowałyśmy negatywny rozwój wypadków w ostatnich tygodniach i miesiącach od czasu ostatnich dyskusji na temat Polski i Węgier - mówił dziennikarzom przed rozpoczęciem obrad Reynders.

Jak tłumaczył, z tego powodu ważne jest, żeby Komisja kontynuowała wykorzystywanie wszystkich instrumentów, nie tylko procedury z art. 7, aby zapewniać poszanowanie unijnych wartości we wszystkich państwach członkowskich.

Komisarz ds. sprawiedliwości podkreślił, że w ramach corocznego sprawozdania dotyczącego praworządności we wszystkich krajach unijnych, Komisja będzie głębiej analizować sytuację niektórych państw. Zapowiedział, że odwiedzi przy tym wszystkie kraje członkowskie, w tym zwłaszcza Polskę i Węgry, a także Maltę, gdzie również są problemy dotyczące praworządności.

Zarówno Reynders jak i Jourova bronili procedury z art. 7, podkreślając, że jest to jedno z narzędzi w walce o zapewnienie praworządności.

Wiceszefowa KE przekonywała, że bardzo ważne jest, że kraje członkowskie dyskutują o sytuacji w Polsce i na Węgrzech. - UE to klub krajów członkowskich, które zgodziły się co do pewnych podstawowych zasad. Kraje członkowskie powinny mieć możliwość wypowiedzieć się w tej sprawie - zaznaczyła Czeszka.

Reklama

Jak podkreśliła, reformowanie wymiaru sprawiedliwości należy do kompetencji krajów członkowskich, ale ważne jest trzymanie się przy tym zasad, takich jak trójpodział władzy, by zagwarantować niezależność wymiaru sprawiedliwości.

- To jest europejska sprawa. Musimy mieć gwarancje, że parametry praworządności są utrzymane we wszystkich krajach członkowskich. Musimy mieć gwarancje, że wzajemne zaufanie (do wymiarów sprawiedliwości - PAP) jest utrzymane - tłumaczyła, przyznając przy tym, że w tej chwili nie ma takiej pewności.

Jak mówiła, bez pewności i wzajemnego zaufania do wymiarów sprawiedliwości nie będzie działać europejski nakaz aresztowania, czy wzajemne uznawanie wyroków. To z kolei - dodała - zagraża całemu systemowi w UE.

Wiceszefowa KE nie zdradziła, kiedy dokładnie wybiera się do Polski i na Węgry, ale zapowiedziała, że chce to zrobić tak szybko, jak to możliwe. - Może fakt, że pochodzę z regionu, pomoże mi zrozumieć sytuację - oświadczyła.