Blokady uniwersytetów trwają we Francji od początku listopada. Wczoraj rano na uniwersytecie Paris-X-Nanterre studenci zabarykadowali wejście do uczelni żelaznymi prętami i kijami. Na prośbę władz uczelni do akcji wkroczyły oddziały policyjne. Użyto pałek i gazu łzawiącego. Jedna dziewczyna została ranna w głowę.
Francuscy studenci protestują przeciw nowej ustawie rzucającej ich uniwersytety w objęcia wolnego rynku. Nowe prawo pozwala firmom dofinansowywać wybrane szkoły, a studenci obawiają się, że może dojść do likwidacji kierunków humanistycznych i społecznych, które są mniej atrakcyjne dla prywatnych inwestorów.
Okupacja trwa na 15 z 85 francuskich uczelni. Poza podparyskim Nanterre studenci nadal blokują sale wykładowe na uniwersytecie Rennes 2. Na wielu innych uczelniach odbywały się wczoraj burzliwe zebrania studentów, na których głosowano, czy kontynuować okupację uczelni.
O swoich sprawach postanowili władzy przypomnieć też związkowcy. W środę stanęły we Francji pociągi. Paryż i inne większe miasta obudziły się w komunikacyjnym horrorze.