Zamiast do klienta, trafi na szrot. Nowiutki airbus 340, testowany na lotnisku pod Tuluzą na południu Francji, podczas kołowania na pasie startowym nie wyrobił zakrętu i uderzył w w betonową zaporę, oddzielającą pas od drogi szybkiego ruchu. 10 osób zostało rannych, w tym trzy ciężko.
Zamówiony przez jedną z linii lotniczych ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich samolot przechodził rutynowe naziemne testy silników i hamulców. Nie wiadomo, co poszło źle, ale próba zakończyła się całkowitym zniszczeniem maszyny.
Świadkowie twierdzą, że airbus ze zbyt dużą prędkością podjeżdżał z hangaru na pas startowy. Nie wyhamował i uderzył w zaporę. Być może przyczyną był błąd pilota, który śpieszył się z zakończeniem testów. Niewykluczona jest również awaria w systemie hamulcowym samolotu. Wyjaśni to specjalna komisja.
Naprawa maszyny nie wchodzi już w grę, ponieważ uszkodzenia są zbyt duże. Wart kilkaset milionów dolarów samolot - zamiast na lotnisku w Dubaju - wyląduje teraz najprawdopodobniej na złomowisku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane