Dziennik Gazeta Prawana logo

Ambasador Iranu do Polski: Nie schodźcie na dno czeluści

9 stycznia 2020, 06:20
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Flagi Polski i Iranu
<p>Flagi Polski i Iranu</p>/Shutterstock
Teheran uderzył pociskami rakietowymi w amerykańskie bazy wojskowe w irackim Hit i Irbilu. Pierwsze miasto położone jest w sunnickiej prowincji Anbar na zachodzie kraju. Drugie to stolica autonomicznego Kurdystanu. W obydwu stacjonują polscy żołnierze

Tuż po ostrzale pojawiła się informacja, że najwyższy przywódca duchowy Iranu – Ali Chamenei wymienił Polskę jako "małe, złe europejskie państwo” działające przeciw interesom Teheranu. Na pytanie DGP ambasador tego kraju w Warszawie Masud Edrisi Kermanszahi zdementował te doniesienia. Zastrzegł jednak, że "zawsze radzi przyjaciołom z Polski, aby nie schodzili na dno czeluści po linie zrzuconej przez Amerykanów”.

– komentował z kolei ostrzał szef MSZ Iranu Mohammad Zarif. – odpowiedział amerykański prezydent Donald Trump. Kilka godzin później te informacje potwierdził szef BBN Paweł Soloch. – mówił Soloch.

Ostrzelana baza lotnicza al-Asad w Hit to miejsce, z którego najpewniej wystartował samolot bezzałogowy MQ-9 Reaper. To z niego zabito generała Ghasema Solejmaniego i komendanta milicji szyickich w Iraku Abu Mahdiego al-Muhandisa.

Jaki jest poziom ryzyka

W Iraku obecnie znajduje się 268 polskich żołnierzy i pracowników cywilnych wojska. Wczoraj o ich bezpieczeństwie rozmawiali prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki i szef MON Mariusz Błaszczak. Część polityków opozycji domagała się ewakuacji naszych sił znad Tygrysu i Eufratu. Mniej więcej w tym samym czasie podano informację, że ambasador w Bagdadzie Beata Pęksa wyjechała z Iraku. Polska placówka mieściła się w budynku ambasady brytyjskiej, która z racji bliskiej współpracy z USA jest potencjalnym celem szyickich milicji. Obiekt jest wyposażony w bunkier. Nie jest jednak – jak placówka USA – ufortyfikowany i nie daje pełnej gwarancji bezpieczeństwa.

Przedstawiciele wojska mówili wczoraj o sytuacji polskich żołnierzy. – mówił na spotkaniu z dziennikarzami generał dywizji Tomasz Piotrowski. Jeden z rozmówców DGP znający kulisy wydarzeń przekonuje, że "byliśmy do tego ataku przygotowani”. Jego zdaniem strona polska miała również informacje o ruchach irańskich oddziałów i że spodziewano się odpalenia tych pocisków.

– mówi w rozmowie z DGP generał Waldemar Skrzypczak, który w 2005 r. dowodził polską dywizją w Iraku. – W tym kraju ryzyk jest wiele. Obawiam się aktywności Muktady as-Sadra, który wywołał już dwa powstania przeciw siłom USA. Jeśli wywoła kolejne, polscy żołnierze mogą zostać narażeni na niebezpieczeństwo – mówi wojskowy.

As-Sadr to szyicki duchowny i przywódca dobrze zorganizowanej partyzantki – Armii Mahdiego, która w przeszłości zadawała poważne straty siłom koalicji w Iraku.

Polski Kontyngent Wojskowy w Iraku działa w ramach mandatowej misji Sił Globalnej Koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu (ISIS). Jak informuje Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, głównym zadaniem jest szkolenie oraz doradztwo dla irackich i jordańskich sił specjalnych w zwalczaniu ISIS. Większość żołnierzy pochodzi z 12 Dywizji Zmechanizowanej.

Na ziemi niczyjej

Mundurowi z tej jednostki stanowią także główne siły w najmłodszej polskiej misji – prowadzonej od kilku tygodni UNIFIL w Libanie. Służy tam ok. 250 Polaków, którzy patrolują granicę z Izraelem. Rejon ten jest potencjalnym polem starcia między CaHaLem (armią Izraela) a szyickim Hezbollahem pod dowództwem Hasana Nasr Allaha.

Libański Hezbollah to państwo w państwie. Ściśle współpracujące z Iranem i brygadą al-Kuds, której dowódcą był zabity przez Amerykanów generał Ghasem Solejmani (Nasr Allah już zapowiedział zemstę za jego śmierć). Siły zbrojne organizacji Hezbollahu – Opór Islamski – dysponują między innymi pociskami balistycznymi dalekiego zasięgu – Scud-B. To formacja zaprawiona w boju. Jej żołnierze brali udział w wojnie w Syrii w walkach o Hims, pod Damaszkiem i Aleppo.

mówi DGP Sławomir Dębski, szef Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. dodaje.

Dlaczego spadł ukraiński boeing

Mniej więcej w tym samym czasie, w którym Iran wystrzelił rakiety w kierunku amerykańskich baz, niedaleko Teheranu spadł pasażerski boeing 737-800 ukraińskich linii lotniczych (MAU). Początkowo podawano, że ta zaledwie trzyletnia, nowoczesna maszyna miała problem z silnikiem. Wraz z upływem czasu zaczęto dopuszczać również inne wersje katastrofy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj