Zaostrzenie środków ostrożności w związku z Covid-19 będzie obowiązywać od wtorku od godz. 12 przez 15 dni.

Reklama

- Zostańcie w domu i ograniczcie wszystkie kontakty – zaapelował Macron. - Jesteśmy w stanie wojny o zdrowie – dodał, uzasadniają nakaz pozostawania w domach i wychodzenia jedynie w sytuacjach niezbędnych.

Rząd poinformuje o szczegółach zakazu w najbliższym czasie - zapewnił.

- Środki ochrony przed koronawirusem nie były wystarczająco dobrze przestrzegane przez naszych rodaków – dodał Macron.

Prezydent zapowiedział też utworzenie szpitala wojskowego w Alzacji, która jest regionem szczególnie dotkniętym epidemią Covid-2019.

Liczba ofiar śmiertelnych koronawirusa we Francji wzrosła do 148 - podała agencja zdrowia publicznego tego kraju.

Macron potępia kraje UE zamykające granice

Wcześniej w poniedziałek Macron skrytykował kraje UE, które postanowiły jednostronnie zamknąć granice z powodu epidemii koronawirusa. Po spotkaniu z radą bezpieczeństwa zapowiedział też, że wygłosi wieczorem orędzie do Francuzów.

Macron potępił jednostronne zamykanie granic po rozmowie telefonicznej z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Berlin postanowił przywrócić od poniedziałku kontrolę na granicach z Austrią, Francją, Szwajcarią, Luksemburgiem i Danią.

Pałac Elizejski, w oczekiwaniu na wieczorne wystąpienie prezydenta, dementował pogłoski o tym, że w związku z coraz szybszym rozprzestrzenianiem się epidemii rząd wprowadzi przymusową kwarantannę w całym kraju.

Rzeczniczka rządu Sibeth Ndiaye powiedziała jednak, że w związku z gwałtownie pogarszającą się sytuacją rząd może podjąć "wszelkie środki", aby "zdecydowanie zmodyfikować zachowanie" Francuzów w obliczu epidemii.

Reuters podał, powołując się na źródła, że rząd przygotowuje plan ograniczenia możliwości wychodzenia z domu.

Minister zdrowia Olivier Veran powiedział w poniedziałek, że istnieje ryzyko, iż szpitale będą przepełnione "do granic możliwości".

"Liczba przypadków (Covid-19) podwaja się teraz co trzy dni", a życie "setek pacjentów" jest zagrożone, również osób stosunkowo młodych - podkreślił. Veran zaapelował też do Francuzów w mediach społecznościowych, by "pozostali w domu".

Reklama

Władze Paryża postanowiły w poniedziałek zamknąć parki i ogrody publiczne, ponieważ mieszkańcy stolicy nie respektowali wprowadzonych w sobotę ograniczeń i wezwań do unikania miejsc użyteczności publicznej.

Minister finansów i gospodarki Bruno Le Maire zapewnił Francuzów, że nie dojdzie do sytuacji, w której pojawić by się mogły braki w zaopatrzeniu w produkty żywnościowe.

Jednak w Alzacji, która jest jednym z regionów najbardziej dotkniętych epidemią, w poniedziałek rano tłumy - jak pisze AFP - wzięły szturmem sklepy wielkopowierzchniowe, a na zewnątrz pozostały kolejki tych, którzy musieli czekać, by dostać się do środka.

Francuska agencja zdrowia publicznego poinformowała w niedzielę wieczorem, że w ciągu minionej doby liczba zmarłych osób zakażonych koronawirusem wzrosła o 36 - do 127. W tym samym czasie zarejestrowano ponad 900 nowych przypadków infekcji; liczba zakażonych we Francji wynosi 5423.

W sobotę Premier Francji Edouard Philippe ogłosił, że zamknięte będą wszystkie miejsca użyteczności publicznej, które nie są niezbędne do funkcjonowania państwa. Dekret obowiązuje od północy z soboty na niedzielę do odwołania.

Po zamknięciu restauracji Francuzi ruszyli do parków i ogrodów

Po zamknięciu restauracji, barów i dyskotek mieszkańcy francuskich miast spacerowali w weekend tłumnie po parkach i ogrodach miejskich. Pełne były również place zabaw, bulwary i promenady.

Mimo zalecanych ograniczeń w spotkaniach i przemieszczaniu się, a także mimo nakazu zachowywania "dystansu społecznego", paryżanie i mieszkańcy innych aglomeracji ruszyli tłumnie do parków i ogrodów miejskich. Dużo osób spacerowało po bulwarach i w okolicy wybrzeży Sekwany. W weekend place zabaw były pełne dzieci.

W Paryżu Park Buttes Chaumont, Ogród Luksemburski, Tuileries, podparyski Park Saint-Cloud, jak również ogrody w Wersalu pełne były spacerujących rodzin. - Nie sposób siedzieć w domu cały czas – powiedziała PAP Marie, mieszkanka Saint-Cloud i matka trójki dzieci.

Od nocy z soboty na niedzielę francuskie władze zamknęły wszystkie bary, restauracje i dyskoteki z powodu epidemii koronawirusa. Od niedzieli zamknięte są również stacje narciarskie i parki rozrywki. Od poniedziałku sądy prowadzą jedynie "najważniejsze sprawy", jak poinformowała minister sprawiedliwości Nicole Belloubet. Interesantów nie przyjmują również prefektury policji.

Od piątku zamknięte są najpopularniejsze atrakcje turystyczne: pałac w Wersalu, wieża Eiffla oraz paryskie muzea.

Część restauratorów i ich klientów negatywnie zareagowała na dekret władz o zamknięciu wszystkich miejsc użyteczności publicznej, które nie są niezbędne do funkcjonowania państwa. Organizacje restauratorów szacują, że restrykcje spowodują czasowe bezrobocie ponad 2 mln pracowników sektora gastronomii.

Młodzi ludzie przesiadujący do północy w sobotę w kafejkach w Paryżu z niedowierzaniem wyczekiwali zamknięcia lokali. - My, 30-letni, jesteśmy nieśmiertelni i nas pandemia nie dotyczy – mówiła młodzież dziennikarzom stacji telewizyjnej BFM TV, której korespondenci relacjonowali zamykanie lokali o północy. Część klientów barów i dyskotek demonstracyjnie się obejmowała, całując i pijąc wino ze wspólnych kieliszków.

Media spodziewają się wprowadzenia oficjalnych obostrzeń w zakresie spotkań towarzyskich, a lekarze ostrzegają, że bagatelizowanie zaleceń władz przyspieszy rozwój epidemii.

Mer Paryża Anne Hidalgo ogłosiła w poniedziałek zamknięcie wszystkich miejskich parków z powodu epidemii Covid-19.