Dziennik Gazeta Prawana logo

Al-Kaida cieszy się z klęski Rajdu Paryż-Dakar

8 stycznia 2008, 03:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Po odwołaniu Rajdu Dakar Al-Kaida triumfuje, a eksperci mówią, że doszło do niebezpiecznego precedensu - twierdzi DZIENNIK. To może wzmocnić terrorystów i zachęcić ich do podejmowania kolejnych podobnych prób - ostrzegają analitycy.

Zwolennicy Al-Kaidy odtrąbili zwycięstwo, po tym jak organizatorzy Rajdu Dakar ugięli się pod ich groźbami i odwołali największą imprezę światowego automobilizmu. Wczoraj i przedwczoraj powiązane z siecią Osamy Bin Ladena strony internetowe huczały od triumfalnych wpisów, podczas gdy eksperci jeden po drugim przestrzegali: ustępstwo w sprawie rajdu nakręci terrorystyczną spiralę –- islamscy ekstremiści już dziś rozumieją, że torpedowanie wielkich imprez to najcelniejsze uderzenie.

"Spójrzmy, jak przy pomocy Allaha dżihad zmienia plany mocarstw takich jak Francja" -pisał na jednym z sajtów użytkownik podpisany jako Abu Majsara al-Andalusi. "Wielka machina organizacyjna została zmuszona do zmiany swoich planów, a my w ten sposób rujnujemy turystyczne i ekonomiczne projekty ich kraju" - dodaje.

Eksperci od terroryzmu przyznają siatce Osamy Bin Ladena smutną rację. Ich zdaniem światowy terroryzm zrozumiał, że zakłócanie medialnych i przyciągających sponsorów imprez jest lepsze niż pojedyncze zamachy. Te drugie jedynie wzmacniają niechęć wobec ekstremistów, pierwsze – skutecznie obrzydzają "wrogom” życie. Świat obawia się, że podobne praktyki staną się teraz dla nich normą. "Odwołanie rajdu to niebezpieczny precedens i zły sygnał wysłany terrorystom" - mówi DZIENNIKOWI Chris Parker z brytyjskiego Centrum Studiów nad Obronnością i Bezpieczeństwem Międzynarodowym.

Afera wokół największego rajdu świata rozpoczęła się, gdy francuski rząd badający sprawę mordu na swoich czterech obywatelach w Mauretanii uznał, że afrykański kraj w przededniu Rajdu Dakar znalazł się wśród najbardziej zagrożonych terroryzmem. Choć mauretańskie władze - aż dziewięć etapów miało się odbyć na terenie tego kraju - zapewniały, że kontrolują sytuację, Paryż nalegał na odwołanie wyścigu. "Przeprowadzenie rajdu w tak niebezpiecznym regionie to wielkie ryzyko" - ogłosił francuski minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner. Arabscy organizatorzy ulegli, zawody odwołano. "Zwyciężyli terroryści" - skomentował ekspert od terroryzmu w Afryce Wafula Okumu.

Efekt kapitulacji jest prosty: Al-Kaida z pewnością już czeka na kolejną masową imprezę, by zakłócić ją pogróżkami. Za cel mogą sobie obrać choćby zbliżające się Euro 2008 lub igrzyska olimpijskie w Pekinie.

"To dla nich zwykły sposób walki z systemem. Strategia Al-Kaidy z pewnością może się teraz zmienić, a zagrożone mogą być inne, także większe od Rajdu Dakar imprezy" -ocenia Chris Parker, który nawołuje, by organizatorzy podobnych wydarzeń uczynili w przyszłości wszystko, by nie dopuszczać do ich odwołania. "Rezygnowanie z ich przeprowadzenia to sposób na przeciwdziałanie zamachom, ale najgorszy. Lepiej skupić się na zabezpieczaniu" - mówi z kolei Okumu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj