Dziennik Gazeta Prawana logo

Lawa i kłęby dymu nad Ekwadorem

8 lutego 2008, 14:41
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
To niesamowite widowisko, ale i śmiertelnie niebezpieczny żywioł. W Ekwadorze dał o sobie znać wulkan Tungurahua. Z krateru wylewa się gorąca lawa i wylatują kłęby trującego dymu. Na szczęście skończyło się na spektaklu natury - nikomu z mieszkańców okolicznych terenów nic się nie stało.

Ekwadorczycy, którzy mieszkają niedaleko wulkanu, przyzwyczaili się do jego "wyskoków". Dlatego ewakuacja półtora tysiąca osób, w tym wielu dzieci przebiegła bardzo sprawnie - wszyscy z maskami na twarzy spokojnie przenieśli się w dalsze rejony. I czekają, aż wulkan się uspokoi.

Ale z wielkiej góry Tungurahua wciąż wydobywa się dym i popiół. Słychać łoskot staczających się po ścianach wulkanu skał. A nocą ciemność rozświetlają fajerwerki z lawy. Wszystko to bardzo malownicze, ale pod warunkiem, że obserwowane z bezpiecznej odległości.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj