Dziennik Gazeta Prawana logo

Zamieszki w USA po zabójstwie George'a Floyda. Trump z Biblią w ręku mobilizuje wojsko

2 czerwca 2020, 07:32
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Donald Trump
<p>Donald Trump</p>/PAP
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wezwał w poniedziałek gubernatorów do wykorzystania oddziałów Gwardii Narodowej przeciwko wandalizmowi w trakcie protestów, które odbywają się w USA w związku z zabójstwem George'a Floyda przez policję.

Trump zapowiedział, że jeśli władze stanowe i miejskie nie zaprowadzą porządku, to użyje do pomocy amerykańskiego wojska. - - zaczął swoje wystąpienie w Ogrodzie Różanym Trump.

Zapewnił, że wszyscy Amerykanie są "słusznie oburzeni" zabójstwem George'a Floyda. - - zastrzegł. Potępił jednocześnie akty wandalizmu podczas protestów. Niektóre z nich nazwał "aktami wewnętrznego terroryzmu". Dla łamiących prawo zapowiedział surowe kary.

- - stwierdził.

Powiedział, że natychmiastowo mobilizuje wszystkie możliwe federalne cywilne i wojskowe środki, by powstrzymać zamieszki i plądrowanie.

Trump zakończył swoje przemówienie w Ogrodzie Różanym Białego Domu bez odpowiadania na pytania dziennikarzy. W trakcie jego przemowy z oddali słychać było ostrzegawcze strzały policji do demonstrujących przed rezydencją prezydenta.

Po przemówieniu Trump wyszedł z Białego Domu i stanął na chwilę przed ewangelickim kościołem św. Jana. W nocy z niedzieli na poniedziałek w czasie zamieszek podpalono tam piwnicę. Ogień szybko ugaszono; w poniedziałek wejścia do kościoła i piwnicy zabito deskami.

By dojść do kościoła, Trump wyszedł na ulicę przed placem Lafayette'a, która od kilku dni jest epicentrum protestów. By zapewnić prezydentowi bezpieczne przejście policja rozproszyła demonstrantów przy użyciu gazu łzawiącego. Wśród okrzyków demonstrantów ustawionych za barierkami Trump stał przez chwilę przed kościołem trzymając w prawej dłoni Biblię. Wraz z częścią personelu, który opuścił z nim rezydencję, pozował do zdjęć, po czym wrócił do Białego Domu.

Zabójstwo Floyda przez policję pod koniec maja w Minneapolis stało się zarzewiem protestów, które rozgorzały w kilkudziesięciu amerykańskich miastach, w tym w Waszyngtonie. W trakcie demonstracji dochodzi do starć z funkcjonariuszami i zamieszek.

Dla wielu obywateli USA zabicie 46-letniego Afroamerykanina to nie odosobniony incydent, ale przykład systemowego przyzwolenia na przesadną agresję policji, szczególnie wobec osób czarnoskórych.

Od godziny 19 w poniedziałek (1 w nocy w Polsce we wtorek) w Waszyngtonie obowiązuje godzina policyjna.

We wszystkich dzielnicach Nowego Jorku protesty przeciw brutalności policji

Mieszkańcy Nowego Jorku w poniedziałek po południu czasu lokalnego wznowili we wszystkich pięciu dzielnicach miasta protesty przeciw brutalności policji, których zarzewiem była śmierć Afroamerykanina George'a Floyda w Minneapolis. Po raz kolejny doszło do grabieży.

Kilka tysięcy ludzi zgromadziło się na piąty z rzędu dzień demonstracji m.in. na Broadwayu, na Times Square, w Greenwich Village na Manhattanie oraz przed salą widowiskową Barclay’s Center na Brooklynie. Tłum przemaszerował przez łączący obie dzielnice most Brooklyn Bridge. Sporo kierowców solidaryzowało się z uczestnikami protestów, naciskając klaksony.

Podobnie jak w poprzednich dniach początkowo manifestacje w poniedziałek miały pokojowy przebieg. Policja powiadomiła jednak o prowadzących do aresztowań starciach z funkcjonariuszami, którzy spychali demonstrantów z jezdni, torując drogę ruchowi ulicznemu. Pojawiły się doniesienia o plądrowaniu sklepów nawet w tak zagęszczonych miejscach jak Piąta Aleja czy plac Union Square.

Z drugiej strony dochodziło do prób nawiązania kontaktów policji z demonstrantami. W Washington Square Park szef nowojorskiej policji Terence A. Monahan zapewniał, że nie ma w mieście funkcjonariusza, który usprawiedliwiałby to, co się stało w Minnesocie.

- – podkreślił, po czym wziął za ręce dwóch demonstrantów i uklęknął wraz z nimi.

Do zachowania rozsądku wzywał gubernator stanu Andrew Cuomo.

- – apelował w telewizji MSNBC.

Podobnie jak w przypadku alertów o ekstremalnych warunkach pogodowych władze wysłały wieczorem mieszkańcom na telefony przypomnienie o obowiązującej w związku z zamieszkami godzinie policyjnej.

Doradca gubernatora Richard Azzopardi ostrzegł, że naruszenie godziny policyjnej będzie traktowane jako wykroczenie, za które grozić będzie kara trzech miesięcy więzienia lub grzywna w wysokości 500 dolarów. Z kolei burmistrz Bill de Blasio wyjaśniał, że policja będzie ścigać tylko tych, którzy "wydają się zachowywać w nielegalny sposób”.

Według lokalnych mediów już po rozpoczęciu godziny policyjnej o godz. 23 czasu lokalnego przed Barclay’s Center gromadziło się wielu protestujących. Zbierali się też wokół największego domu towarowego Macy's na Manhattanie. Policja nie interweniowała. Do północy nie było informacji o większych incydentach.

Do zwolnionych z obowiązku przestrzegania godziny policyjnej należą pracownicy służby zdrowia, sklepów spożywczych, aptek i innych niezbędnych sklepów oraz dziennikarze. Nie obejmie ona też bezdomnych i zajmujących się usługami dla nich osób.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj