Cziu określił narzucone Hongkongowi prawo jako najbardziej oburzające w historii i przestrzegł Tajwańczyków przed podróżami do tego regionu, jak również do Makau i Chin kontynentalnych. Zaznaczył przy tym, że Biuro Gospodarcze i Kulturalne Tajpej w Hongkongu, czyli de facto konsulat tajwański w tym regionie, będzie w dalszym ciągu funkcjonowało. Tajwan uruchomił w środę specjalne biuro pomocy Hongkończykom starającym się uciec z regionu po wprowadzeniu nowego prawa. Do czwartku biuro otrzymało już ponad 180 zapytań – przekazały tajwańskie władze.

Reklama

W środę rząd Kanady przestrzegł swoich obywateli, że po wprowadzeniu nowego prawa mogą oni być w Hongkongu „narażeni na większe ryzyko arbitralnego zatrzymania” i „możliwej ekstradycji do Chin kontynentalnych”. Pekin, który uznaje Tajwan za zbuntowaną prowincję ChRL, potępił wyspę za ofertę pomocy dla uciekających Hongkończyków. We wtorek chińskie rządowe biuro ds. Tajwanu oświadczyło, że nowe przepisy "odetną czarną rękę" Tajwanu, który ingeruje w sprawy Hongkongu. Według chińskich władz i lojalnej wobec nich administracji Hongkongu nowe przepisy są konieczne, by ustabilizować sytuację w regionie po wielu miesiącach antyrządowych protestów. Zdaniem opozycji nowe prawo oznacza kres wolności i praworządności, która odróżniała Hongkong od Chin kontynentalnych.

Nowe przepisy dotyczą zarówno osób mieszkających, jak i niemieszkających na stałe w Hongkongu. Obejmują nawet przestępstwa popełniane poza granicami Hongkongu i poza Chinami.

Rząd w Londynie ocenił działania Pekinu jako naruszenie chińsko-brytyjskiej deklaracji z 1984 roku w sprawie zarządzania Hongkongiem po jego przekazaniu ChRL i zapowiedział umożliwienie 2,9 mln Hongkończyków osiedlenia się w Wielkiej Brytanii, co otworzy im drogę do brytyjskiego obywatelstwa. Pomoc uciekającym Hongkończykom rozważają również władze Australii. Władze ChRL odrzucają krytykę i potępiają oferty pomocy oraz ułatwień dla Hongkończyków, oceniając je jako ingerencje w wewnętrzne sprawy Chin.