Dziennik Gazeta Prawana logo

Śmierć Roberta Dziekańskiego. Jest nowe śledztwo ws. działań kanadyjskiej policji

23 sierpnia 2020, 08:43
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kanadyjska policja
<p>Kanadyjska policja</p>/Shutterstock
Rozpoczęło się śledztwo w sprawie działań podjętych przez policję federalną Kanady po śmierci polskiego emigranta Roberta Dziekańskiego w Vancouver w 2007 r. Zarzuty swoim szefom stawiają dwaj byli policjanci.

Dochodzenie, które prowadzi policja prowincji Ontario (OPP), dotyczy działań oficerów i szefów policji federalnej (RCMP). Ma określić, czy RCMP właściwie potraktowała swoich byłych funkcjonariuszy.

Monty Robinson, Kwesi Millington, Bill Bentley i Gerry Rundel od lat powtarzają, że stali się kozłami ofiarnymi w sprawie. Nie wiadomo, którzy z tych policjantów są skarżącymi; media podawały, że zarzucają oni swojemu byłego szefowstwu, iż winę przypisano tylko im, a w śledztwie nie uznano argumentów, że zachowywali się zgodnie ze szkoleniem, podczas którego uczono ich np., że paralizatory są bezpieczne.

Jak mówiła telewizji CTV Shirley Heafey, była przewodnicząca komisji ds. skarg na RCMP, zarzut dotyczy tego, że szefowie RCMP utrudniali postępowanie. Kanadyjskie media podały, że jedną z osób, przeciw którym prowadzone jest dochodzenie OPP, jest komisarz RCMP Brenda Lucki, szefowa federalnej policji.

 - powiedział w rozmowie z PAP Curt Petrovich, który jako dziennikarz publicznego nadawcy CBC od śmierci Dziekańskiego relacjonował tę sprawę. Petrovich, wielokrotnie nagradzany za dziennikarskie dochodzenia, w ub.r. opublikował książkę „Blamed and Broken”, dokumentującą fakty związane ze śmiercią Dziekańskiego.

14 października 2007 roku Dziekański zmarł po tym, gdy na lotnisku w Vancouver funkcjonariusze RCMP użyli paralizatorów, żeby go obezwładnić. Jak wynikało z nagrania dokonanego przez jednego z podróżnych, Dziekański zachowywał się gwałtownie po wielogodzinnym oczekiwaniu, kiedy nikt nie skierował go do właściwej dalszej części lotniska. To, czy działania czterech policjantów były adekwatne do sytuacji, stało się przedmiotem późniejszego dochodzenia, w wyniku którego dwóch policjantów skazano za składanie fałszywych zeznań, a dwóch uniewinniono.

- tłumaczył Petrovich przyczyny, dla których policjanci mogli wnioskować o przeprowadzenie śledztwa.

 - wyjaśniał Petrovich.

Zarzut składania fałszywych zeznań postawiono policjantom w konsekwencji dochodzenia prowadzonego przez specjalnego prokuratora Richarda Pecka, oddelegowanego przez rząd Kolumbii Brytyjskiej do sprawy śmierci Dziekańskiego. W 2011 r. Peck uznał, że małe jest prawdopodobieństwo skutecznego postawienia innych zarzutów. W 2010 r. sędzia Thomas Braidwood, który działał na zlecenie rządu Kolumbii Brytyjskiej, w swoim raporcie uznał użycie paralizatora za nieuzasadnione. W grudniu 2009 r. komisja zajmująca się skargami na policję napisała, że użycie tasera wobec Dziekańskiego było "przedwczesne i nieadekwatne".

 - podkreślił Petrovich.

Zdaniem kanadyjskiego dziennikarza śmierć Dziekańskiego stała się jednak katalizatorem zmian, np. nowych instrukcji użycia taserów.  - dodał Petrovich.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj