Natomiast publiczna japońska stacja NHK informuje w czwartek, cytując anonimowe źródła w wojsku amerykańskim, że Chiny wystrzeliły w środę rano cztery pociski balistyczne średniego zasięgu. Miały one spaść do Morza Południowochińskiego pomiędzy Hajnanem a Wyspami Paracelskimi.

Reklama

Ministerstwo obrony w Pekinie przekazało w czwartek, że Armia Ludowo-Wyzwoleńcza przeprowadziła ćwiczenia w tym rejonie, ale nie potwierdziło wystrzelenia pocisków, ani nie podało żadnych innych szczegółów - poinformowała agencja AP.

Na comiesięcznej konferencji prasowej rzecznik resortu Wu Qian oświadczył natomiast, że chińskie wojsko nie pozwoli Stanom Zjednoczonym "wywoływać kłopotów”. Chiny mają nadzieję, że USA podejmą praktyczne kroki na rzecz stworzenia "pozytywnego nastroju” dla dwustronnych kontaktów wojskowych wysokiego szczebla – dodał rzecznik, cytowany przez agencję Reutera.

Chińskie władze protestowały w tym tygodniu przeciwko rzekomemu wtargnięciu amerykańskiego samolotu zwiadowczego typu U-2 w strefę zakazu lotów w czasie prowadzonych przez marynarkę ChRL ćwiczeń z użyciem ostrej amunicji w Zatoce Pohaj, co według Pekinu "poważnie zakłóciło normalne działania szkoleniowe” i stanowiło "wyraźny akt prowokacji”.

Według źródeł „SCMP” w środę rano wystrzelono jeden pocisk balistyczny typu DF-26B z prowincji Qinghai na północnym zachodzie Chin oraz jeden przeciwokrętowy pocisk balistyczny typu DF-21D, określany przez media jako "zabójca lotniskowców”, z prowincji Zhejiang na wschodnim wybrzeżu ChRL. Operacja miała służyć poprawie zdolności do uniemożliwienia obcym siłom dostępu do spornego akwenu.

To odpowiedź Chin na potencjalne zagrożenie, jakie stwarza coraz częstsza obecność amerykańskich samolotów wojskowych i okrętów wojennych na Morzu Południowochińskim. Chiny nie chcą, by okoliczne kraje źle zrozumiały cele Pekinu – powiedział jeden z rozmówców hongkońskiej gazety.

Reklama

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa utwardziła w tym roku swoje stanowisko w sprawie Morza Południowochińskiego, odrzucając większość roszczeń terytorialnych Pekinu na tym akwenie. W środę Waszyngton wpisał na czarną listę 24 chińskie firmy i nałożył sankcje na osoby, które zdaniem władz USA brały udział w budowie sztucznych wysp i działaniach wojskowych na spornym morzu.

W Pekinie rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian oświadczył, że sankcje są niesprawiedliwe, ponieważ działania te prowadzone były na terytorium ChRL. Pekin uznaje prawie całe Morze Południowochińskie za swoje własne, co stoi w sprzeczności z pretensjami Brunei, Malezji, Filipin, Wietnamu i Tajwanu do poszczególnych obszarów tego akwenu, bogatego w złoża surowców i kluczowego z punktu widzenia międzynarodowego handlu.