Nawalny na swoim blogu podkreślił, że są to słowa wypowiedziane przez urzędnika państwowego, a więc w tym wypadku zwróci się do sądu. Zażądał także opublikowania "dowodów i faktów demonstrujących +pracę ze specjalistami CIA+".

Reklama

Ze swej strony Nawalny wypomniał rzecznikowi prezydenta Rosji Władimira Putina, że większość jego bliskich mieszka za granicą i posiada tam nieruchomości. "Przy słowach "zagranica", "zagraniczny agent", "służby specjalne" ten typ z mieszkaniem w Paryżu powinien od razu rumienić się i chować się pod stół" - oświadczył Nawalny.

Współpracownik opozycjonisty Wiaczesław Gimadi potwierdził, że pozew sądowy jest przygotowywany i zostanie skierowany do sądu w Moskwie.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, komentując słowa szefa parlamentu Wiaczesława Wołodina, który oznajmił, że Nawalny pracuje ze służbami zachodnimi i działa w ich interesie, powiedział: To nie on pracuje z zachodnimi służbami, a służby te pracują z nim - oświadczył przedstawiciel Kremla. Dodał następnie, że konkretnie pracują z nim w tych dniach specjaliści amerykańskiej CIA. Pieskow wyraził opinię, że to oni dyktują Nawalnemu, co ma mówić. Wszystko, co on wygłasza, wkłada mu w usta ta organizacja - powiedział. Pieskow oznajmił, że nie pierwszy raz zachodnie służby dają różne instrukcje Nawalnemu.

Rzecznik Kremla odrzucił także oskarżenia Nawalnego pod adresem Putina. Uważamy, że podobne zarzuty pod adresem prezydenta Rosji są absolutnie bezpodstawne i niedopuszczalne - oświadczył.

W opublikowanym w czwartek wywiadzie dla niemieckiego tygodnika "Der Spiegel" Nawalny oskarżył Putina o zlecenie zamachu na jego życie. Twierdzę, że to Putin stał za tą zbrodnią i nie mam żadnej innej wersji - powiedział opozycjonista. Zapowiedział również, że zamierza wrócić do Rosji.