Abdullah al H. H. urodził się w syryjskim Aleppo. W 2015 roku przedarł się przez Turcję, a następnie szlakiem bałkańskim dotarł do Monachium. W 2017 roku przyjechał do Drezna. Tam zaczął się radykalizować, nawiązał też kontakt ze zwolennikami Państwa Islamskiego (IS).

Reklama

Atak na tle homofobicznym

W 2017 roku trafił do aresztu, a później do więzienia, m.in. za wspieranie IS. Za atak na funkcjonariusza publicznego otrzymał kolejny wyrok. Z więzienia wyszedł 29 września 2020 roku. Kilka dni później, zgodnie ze swoim planem, zaatakował w Dreźnie parę gejów, gdyż - jak tłumaczył później psychiatrze - "homoseksualizm to ciężki grzech (...) a homoseksualiści to wrogowie Boga, z którymi trzeba walczyć i których trzeba bić lub zabijać". Abdullah al H.H, wybrał swe ofiary, aby też ukarać je jako "niewierzących" przedstawicieli otwartego społeczeństwa.

Uzbrojony w dwa kuchenne noże zaatakował w centrum Drezna trzymającą się za ręce parę homoseksualistów, Thomasa L. i jego partnera Olivera L., którzy przyjechali do tego miasta z Nadrenii Północnej-Westfalii w celach turystycznych. Najpierw ugodził w plecy Thomasa L. Gdy obaj mężczyźni próbowali się bronić zadał kolejne ciosy, a następnie uciekł z miejsca zbrodni.

55-letni Thomas L. nie przeżył ataku, a jego 43-letni partner został ciężko ranny.

Celem była "męczeńska śmierć"?

Po kilkunastu dniach policja zatrzymała Abdullaha al H. H. Postawiono mu zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz niebezpiecznego uszkodzenia ciała.

Jak powiedział podczas przesłuchania, po ataku na homoseksualistów Dreźnie "chciał przygotować większe rzeczy i zabić więcej niewiernych lub wrócić do Syrii". Psychiatrze wyznał, że "właściwie jego celem była męczeńska śmierć".