Nowe prawo pozwala na stosowanie technik wspomaganego rozrodu przez wszystkie kobiety, zarówno samotne, jak i żyjące w parach jednopłciowych. Dotychczas mogły je stosować jedynie tradycyjne małżeństwa heteroseksualne.

Reklama

Według krytyków ustawa podważa biologiczną i prawną rolę ojca oraz, mimo zaprzeczeń rządu, prowadzi do legalizacji matek zastępczych.

To logiczna konsekwencja +małżeństwa dla wszystkich+ (jak określano ustawę wprowadzającą we Francji śluby osób tej samej płci - PAP), a następną konsekwencją będzie legalizacja matek surogatek – skomentowała dla PAP filozofka Chantal Delsol.

Liczne media, w tym rozgłośnie publicznego Radio France, z radością witają „wielką reformę społeczno-obyczajową, obiecaną przez Emmanuela Macrona, gdy kandydował na prezydenta”.

Komentatorzy podkreślają za francuską agencją prasową AFP, że wynik głosowania przyjęty został „burzą oklasków”, ale dodają, że choć za ustawą głosowała większość prezydenckiej partii LREM i ugrupowań lewicowych, a przeciwko większość prawicy, to „większość grup parlamentarnych była podzielona”.

Grupa deputowanych prawicowych zapowiedziała zaskarżenie ustawy w Radzie Konstytucyjnej (trybunale).

Ta ustawa „to wynik długiej walki” – ogłasza w tytule redakcja „Le Monde” na portalu internetowym tej gazety. I cytuje wypowiedzi aktywistów LGBT, którzy przyznają, że „mimo niedociągnięć” ostatecznej wersji tekstu „odczuwają radość i ulgę”.

Minister Zdrowia Olivier Veran we wtorek, jeszcze przed przyjęciem ustawy, w wywiadzie dla radia France Info przyznał, że już gotowe są dekrety wykonawcze, „tak żeby pierwsze poczęcia (przy użyciu technik wspomaganego rozrodu - PAP) dla kobiet samotnych i par kobiecych możliwe były już w tym roku”. Minister z naciskiem zapewniał, że „nie ma przyczynowego związku między tymi technikami a matkami zastępczymi”.

Jednak Laurence Vanceunebrock, deputowana prezydenckiej partii LREM, uznała w wywiadzie radiowym, że „legalizacja zastępczych matek jest czymś, do czego powinniśmy dążyć”.

Kontrowersje wokół ustawy

Natomiast deputowany Zjednoczenia Narodowego (RN, skrajna prawica) Sebastien Chenu zauważył, że ustawa, przyznając tytuł matki dziecka obu kobietom pary lesbijskiej, „wprowadza prawne kłamstwo, gdyż nie można mieć dwóch matek ani dwóch ojców”. Deputowany nawiązuje do tego, że dziecko pary lesbijskiej, poczęte dzięki spermie dawcy, będzie miało w metryce dwie matki.

Arcybiskup Reims Eric de Moulins-Beaufort pytał jeszcze w ub.r., czy „pragnienie posiadania dziecka uzasadnia sięganie po wszelkie możliwe sposoby, by realizować sen o wszechpotędze”. I odpowiadał, że ustawa przygotowuje „przyszłe tragedie”, gdyż „dzieci nie będą miały ojca, ale tylko reproduktora”.

Troje profesorów filozofii – Elisabeth Geffroy, Pierre Manent i Francois-Xavier Bellamy - w zamieszczonym przez „Le Monde” we wtorek tekście stwierdza, że niedostrzegana jest złowieszcza waga tego, co niesie ze sobą ta ustawa, gdyż cała uwaga mediów i polityków skupiła się na sprawie rodzicielstwa par lesbijskich, podczas gdy nowe prawo legalizuje eksperymenty na zarodkach ludzkich, m.in. tworzenie hybrydowych embrionów ludzko-zwierzęcych czy płodów transgenicznych.

Ten tekst, ułatwiając manipulacje życiem ludzkim i zachęcając do nich mimo znanych i jeszcze nieznanych zagrożeń, obala wszystkie dotychczasowe bariery prawne. A opiera się na jasnych zasadach: wszystko to, co jest technicznie możliwe, ma być dozwolone. Liczy się tylko rentowność, głoszenie +postępowości+ w marszu, skrywa logikę rynkową, zdobywającą kolejne strefy życia ludzkiego - stwierdzili filozofowie.

Reklama

Wcześniej w „Le Figaro” prof. Delsol komentowała ustawę o bioetyce jako jeden z przejawów zachodniej nowoczesności, żądającej wolności indywidualnej bez żadnych ograniczeń: "Etyka chrześcijańska, której promienie oświetlały ten kontynent przez dwa tysiąclecia, zupełnie przestała się liczyć. Jest przecież możliwe, że kiedyś, po spowodowaniu wielu strat i zniszczeniu wielu cenności, wycieńczymy się tymi indywidualistycznymi bachanaliami, w których gubi się zwykły, zdrowy rozsądek”.