Brazylijski makler z giełdy w Sao Paulo strzelił sobie w klatkę piersiową podczas wyjątkowo słabej sesji. Przeżył, ale do szpitala trafił w stanie krytycznym. Każdego dnia w miejscu, gdzie pracuje, z rąk do rąk przechodzą kontrakty na akcje warte ponad 21 miliardów dolarów.
36-letni Paulo Sergio Silva pracuje na codzień dla bankowego olbrzyma Itau. Nie wiadomo, co dokładnie pchnęło pana Silvę do tak rozpaczliwego czynu, ale policja sprawdza, czy na jego decyzję nie miały wpływu fatalne notowania giełdowe.
Brazylijski indeks Bovespa spadł już o ponad połowę, a waluta kraju - real - od sierpnia straciła jedną trzecią swojej wartości do dolara.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|