Mieszkańcy ogarniętego od 2014 roku konfliktem Donbasu nie podejmują się prognozowania, czy dojdzie do eskalacji sytuacji bezpieczeństwa na Ukrainie; „nikt nie wróży z kuli" - powiedział PAP szef misji PAH w tym kraju. podkreślił Moissaing.dodał -
- wskazał szef misji PAH. Mimo działań zbrojnych w miejscowościach w okolicy linii frontu wciąż żyją ludzie, w tym osoby wymagające szczególnej opieki, np. ludzie starsi.
Krytyczna sytuacja
ocenił Moissaing.
Jak podkreślił, znaczna część ludności jest zależna od pomocy organizacji humanitarnych, jeśli chodzi o dostęp do podstawowych potrzeb, takich jak jedzenie, woda, leki. Ewentualne pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa może doprowadzić do tego, że ludzie ci będą odcięci od wsparcia humanitarnego - zaalarmował. W przypadku zaostrzenia konfliktu mieszkańcy zaczną też wyjeżdżać - prognozował Moissaing.
Szef misji podkreślił, że PAH świadczy pomoc osobom najbardziej dotkniętym konfliktem w Donbasie. Wsparcie obejmuje jedzenie, środki higieniczne, pomoc psychologiczną, prawną i administracyjną.
Rozmówca PAP przekazał, że na razie misja nie przewiduje zmiany planów działania w związku z sytuacją bezpieczeństwa, jednak bierze pod uwagę możliwość eskalacji. Prowadzona jest też specjalna zbiórka na zapewnienie żywności i artykułów higienicznych na trzy miesiące dla najbardziej zagrożonych wojną mieszkańców Donbasu.
Konflikt zbrojny w na wschodzie kraju wybuchł po zwycięstwie prozachodniej rewolucji w Kijowie, która doprowadziła do obalenia na początku 2014 roku ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Wiosną tamtego roku wspierani przez Rosję rebelianci proklamowali w Donbasie dwie samozwańcze republiki ludowe.
Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka (UNHCHR) szacuje, że w związku z konfliktem w Donbasie zginęło 13,2-13,4 tys. osób. Według Kijowa w wyniku konfliktu śmierć poniosło ok. 14 tys. ludzi.