Postępy sił rosyjskich na Ukrainie są wciąż powolne i ograniczają się głównie do obwodu ługańskiego na wschodzie kraju, choć walki toczą się w całym Donbasie. W połączeniu z oznakami, że Kremlowi może brakować żołnierzy i sprzętu do prowadzenia wojny, skłania to źródła Bloomberga do wniosku, że zanim Rosja podejmie próby zawieszenia broni, musi minąć jeszcze kilka miesięcy. Jest to czas potrzebny Moskwie do utrwalenia swoich dotychczasowych zdobyczy terytorialnych - wskazują te osoby.

Reklama

Szczyt możliwości Rosji

Rosja prawdopodobnie potrzebuje jeszcze co najmniej 2-3 miesięcy, aby zająć duże miasta w Donbasie, takie jak Słowiańsk i Kramatorsk - mówi cytowany przez Bloomberga Indrek Kannik, dyrektor estońskiego think tanku Międzynarodowego Centrum Obrony i Bezpieczeństwa.

Wówczas Rosja osiągnie szczyt swoich możliwości i z tego powodu będzie naciskać na wypracowanie porozumienia - przewiduje Kannik.

Rosyjskie władze zaprzeczają jakimkolwiek trudnościom w prowadzeniu działań wojennych i zapowiadają, że będą kontynuować wojnę aż do osiągnięcia zamierzonych celów, choć ich nie precyzują - komentuje Bloomberg.

Rozmowy o zawieszeniu broni

Jak wskazuje, jeśli kwestie kadrowe i sprzętowe Kremla staną się na tyle poważne, że zmuszą Rosję do rozmów o zawieszeniu broni, Ukraina i jej sojusznicy staną przed bolesnym wyborem między oddaniem terytorium w celu zakończenia walk a kontynuowaniem brutalnej wojny. Na razie m.in. USA i Wielka Brytania popierają zamiar prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, by prowadzić dalszą walkę, podczas gdy niektórzy politycy we Francji i Niemczech wskazują na potrzebę zawarcia rozejmu - pisze Bloomberg.

Obawiam się tych przedwczesnych rozmów pokojowych czy zawieszenia broni, bo dokładnie tak było w Donbasie: zamrozimy konflikt, każdy zostanie tam, gdzie jest i nie ruszy się dalej - powiedziała premier Estonii Kaja Kallas w wywiadzie cytowanym przez Bloomberga.

Ale w przypadku Gruzji, Krymu, Donbasu widzieliśmy, że przerwa potrwa rok czy dwa, a potem działania będą kontynuowane na o wiele większą skalę - podkreśliła Kallas.